 |
 | (258) |
 | (52) |
 | (157) |
 | (212) |
 | (80) |
 | (220) |
 | (327) |
 | (41) |
 | (316) |
 | (605) |
|
 |
 |
 |
| (05-02-2012 04:00) |
| (05-02-2012 10:22) |
| (05-02-2012 09:50) |
| (04-02-2012 09:16) |
| (04-02-2012 06:40) |
|
 |
 |
 |
 | (170) |
 | (126) |
 | (69) |
 | (55) |
 | (46) |
|
 |
 |
|
 |
1 do 10 z 316 znalezionych
 |
|
Wśród wielu definicji człowieka znajdziemy i taką (podobno autorstwa Arystotelesa), która określa go jako „zwierzę z umiejętnością śmiechu”. Rzeczywiście, często płaczemy ale równie często śmiejemy się. A śmiejemy się z wielu rzeczy – przede wszystkim z samych siebie. Śmiech ma wielką siłę katarktyczną (oczyszczającą) i terapeutyczną. Dawni retorzy wiedzieli, iż można pozyskać życzliwość słuchaczy serwując im w czasie przemowy jakąś zabawną anegdotkę (tzw. chreję). |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Wśród wielu definicji człowieka znajdziemy i taką (podobno autorstwa Arystotelesa), która określa go jako „zwierzę z umiejętnością śmiechu”. Rzeczywiście, często płaczemy ale równie często śmiejemy się. A śmiejemy się z wielu rzeczy – przede wszystkim z samych siebie. Śmiech ma wielką siłę katarktyczną (oczyszczającą) i terapeutyczną. Dawni retorzy wiedzieli, iż można pozyskać życzliwość słuchaczy serwując im w czasie przemowy jakąś zabawną anegdotkę (tzw. chreję). |
wardęszkiewicz |
|
|
|
 |
 |
 |
|
„Trzeba się uczyć, przeminął wiek złoty”. Niestety czas złotych wakacji przeminął i nadszedł szary słotny czas akademickiego trudu. I ja się douczać muszę, i ja ślęczę nad księgami. Ostatnio jednak częściej ślęczałem przed komputerem, zmuszając to moje stareńkie i powolne bydlątko do ganiania po internetowych stronach. Potrzebowałem nowych materiałów do tak ulubionej [he !, he !] przez studentów retoryki. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Niedziela, dzień w którym powinniśmy wypoczywać. Tyczy się to jednak marnego procenta osób, większość spędza dzień na zakupach co nie jest, bynajmniej dla mnie, najwygodniejszą formą odpoczynku. Ja wraz z narzeczoną postanowiłem umilić sobie dzień obejrzeniem filmu „Marley i Ja”. Bardziej skłonił mnie do tego duet Owena Wilsona i Jennifer Aniston niż sam tytuł aczkolwiek, film się podobał pomimo tego, że miał smutne zakończenie. |
leonpro778 |
|
|
|
 |
 |
 |
|
No cóż, skończyły się żarty, zaczęły się schody- jak mawiał Wieniawa. Skończyły się wakacje, zaczęło się znowu życie zwykłe, czyli akademickie. Wgryzam się w nowe programy zajęć, poznaję studentów „pierwszaków”, bowiem moich „starych” dobrze pamiętam i już na początku muszę się wywikłać z pewnych dydaktycznych kłopotów. Nie prowadzę już mojej ukochanej retoryki, ale przydano mi nauki pomocnicze. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
„Polacy! Nic się nie stało…” można skandować, gdyby nie fakty. Jak potężna frakcja kibiców, nie protestowałem, na wieść o meczu Gołota vs. Adamek. |
wardęszkiewicz |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Felietonik ten piszę z dużą powagą, choć jego pointa jest nieco żartobliwa. A może nawet przewrotna. Pragnę zatem całą anegdotyczną sytuację obwarować komentarzem, w którym zapewne przywołuję „kilka prawd co nie nowe”, ale też [tak mi się zdaje] prawdy te są w dalszym ciągu użyteczne. Cała rzecz dotyczy komunikowania, a dokładniej czterech podstawowych praw konwersatoryjnych Gricea. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Mimo, iż dopadło mnie jesienne (?) zmęczenie, postanowiłem kończyć swoje szkice o fitosemiotyce. Przypominam : fitosemiotyka- to nauka traktująca o systemach „znakowych” roślin, czyli – jak to dosadnie donoszę moim studentom -informująca, jak sensownie współżyć z kartoflem. |
Henryk Pustkowski |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Na początku była fenyloetyloamina. Potem randki w ciemno (bo w kinie i w ostatnim rzędzie), owocujące tym, co się młodym należy. A że długie ręce hormonów dosięgły pary mózgów, chemia stała się uczuciem. A uczucie miłością się stało. Każdy jest przekonany, że potrafi się jej oprzeć, tymczasem nie zna dnia ani godziny…
Niebo płacze.
Kondukt żałobny sunie posępnie w stronę jego domu. |
Ania Kodłyczewska |
|
|
|
 |
 |
 |
|
Czy widzieliście kiedyś stary, szary kamień, na piaszczystym morskim brzegu, jak podczas przypływu, w słoneczny jasny dzień, ze wszystkich stron uderzają w niego żywe fale - uderzają, igrają z nim, i łaszą się do niego, i meszastą jego głowę oblewają perlistą pianą?
Kamień pozostaje tym samym kamieniem - lecz na jego powierzchni pojawiają się jasne kolory. Są one świadectwem tych odległych czasów, gdy dopiero zaczynał twardnieć rozpalony granit i gdy cały w potędze płonął ognistymi barwami. |
Janusz Niżyński |
|
|
|
 |
 |
<< Początek | 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 | Następna strona >> | Koniec >>
|
 |
 |
| (05-02-2012) |
| (04-02-2012) |
| (04-02-2012) |
| (02-02-2012) |
| (02-02-2012) |
|
 |
 |
 |
| (409141) |
| (319180) |
| (191387) |
| (173251) |
| (160281) |
|
 |
 |
 |
| (5,00) |
| (5,00) |
| (5,00) |
| (5,00) |
| (5,00) |
|
 |
 |
|