W czasie publicznej dyskusji między Bushem i Kerrym wnikliwi dziennikarze dostrzegli niewielką fałdkę na garniturze Busha w okolicy pleców. „Skoro ta fałda istnieje to Coś musi być na rzeczy” powiedziałby poseł Giertych, gdyby dane mu mieszkać na Drinkpoincie i oglądać zbliżenia obrazu w telewizji FOXNEWS. Amerykańscy dziennikarze nader często kierujący się złotymi myślami Romana i odurzeni żądzą dociekania prawdy rzucili się w wir nowego Gate-u
Czym jest owa fałda? – grzmiał z zatrwożeniem pro-demokratyczny NYT – Czy jest to nowy sposób podpowiadania prezydentowi w trakcie debaty ? A jeśli tak to kto za tym wszystkim stoi?
W odpowiedzi na to trudne pytanie postaram się podac kilka hiper-racjonalnych hipotez, które mogą przyczynić się do wyjaśnienia, skąd wzięła się fałda na plecach Busha
Pierwszą hipoteza mówi o tym, że prezydent USA nie wyjął wieszaka z marynarki, który wbił mu się właśnie w tylnią część pleców. Być może bardzo spieszył się na debatę, by jak najszybciej utrzeć nos Kerremu i nie było już na to czasu, aby wymontować wieszak z pleców. Takie wymontowanie nie jest przecież proste, ponieważ wraz z wieszakiem można niechcący wyjąć płuco, co wielokrotnie zdarzało się w Łódzkim Pogotowiu.
Inna wersja to ta, że pod fałdą kryła się czarna skrzynka, dzięki której będzie wiadomo, jakie myśli miał prezydent przez ostatnie 5 minut swojego życia. W ten sposób ułatwi się roztrzygnięcie prawdy na temat, co było przyczyną jego śmierci i kogo ew. należy zaatakować z tego powodu. Jeżeli będą to np. wrzody na żołądku (często, będące skutkiem ciągłego strachu ) to automatycznie zostanie zaatakowany Iran, Afganistan i Palestyna.
Warto tu również wspomnieć o tym, że tajemnicza fałdka mogła być odciskiem oparcia od krzesła. W wym przypadku fabryka produkująca te anty-bushowskie krzesełka zostanie zamknięta, a las z którego brała drewno spalony – niezależnie od opinii Green Peace i ONZ.
Nie wierzę również w to, że z pleców Busha wychodził mu Obcy, że miał wszyty tam esperal lub że w celu wyprostowania swojej postury nosi pajączka z TV-marketu. Pewnie znaleźliby się również tacy, którzy lansowaliby tezę, że owa wypukłość to miejsce, do którego doczepia się sznureczki i traktuje obecnego prezydenta jak marionetkę, poruszając ją za niewidzialne żyłki w ramach światowej polityki Izraela. Takich żyłek nie ma! Gdyby faktycznie tam były - na pewno Bush zawieszałby się co pewien czas.
Najbardziej obawiam się dnia, w którym amerykańscy dziennikarze dostrzegą wypukłość w spodniach Busha, w miejscu krocza. Wówczas na wskutek zamieszania - ceny ropy naftowej osiągną swe górne pułapy, na giełdach zapanuje bessa a Bank Światowy ogłosi bankructwo. A wszystko to na wskutek fantazji erotycznych, z powodu następnej stażystki, wpływającej na losy świata. No cóż - światem żądzą mężczyźni, mężczyznami kobiety a kobietami George Michael. Wracając zaś do afer prezydenckich w USA, jeśli następnym kandydatem na prezydenta będzie Bill Gates to afera Bill-Gate jest już wpisana w harmonogram przyszłych felietonów.