W związku z medialnym sukcesem komisji śledczej, która to sprawiła, że afera paliwowa stała się nowym symbolem 3 Rzeczypospolitej postuluję wybudowanie stosownej budowli uwieczniającej ten fakt – Pomnika Ofiar Afery Orlenu.
Rzeczony pomnik powinien stanąć na Placu Centralnym Nowej Huty na miejscu dawnego pomnika Lenina. To na pewno godne miejsce, zważywszy na fakt, że zostało już wcześniej ogrzane przez wielkiego wodza rewolucji. Projekt pomnika połączyłby bogactwo treści z ultra-katolickością formy. Wyobrażam go sobie następująco:
Przy wielkim betonowym stole zasiadłoby 12 głównych postaci afery Orlengate. W środku znalazłby się Giertych, podłączony do instalacji gazowej i ziejący ogniem ala’ smok wawelski z siłą dyszy platformy wiertniczej. Po lewej stronie ( na miejscu Judasza) spocząłby nachalnej urody Kulczyk, z prawą ręką umoczoną w misie Giertycha. Jego druga potężna ręka zwisałaby pod stołem i obejmowała swoim cieniem 44 płyty chodnikowych ( co również ma znaczenie magiczne i symboliczne). W głębi stołu - nieforemna postać o niepewnym wzroście i dziwnej głowie – „Pierwszy” – Światowid:o twarzach prezydenta, premiera, marszałka i kardynała.
Koncepcja pomnika powinna być całkowicie otwarta, stąd dobrze jest, by wokół niego kręcili się na karazuli jeszcze inni, być może nieznani do tej pory bohaterowie – a wraz z upływem czasu zasięg ramion karuzeli wydłużałby się, aby pomieścić wszystkie osoby (czasem o zamazanych twarzach) kręcące się dotychczas wokół Orlenu. Integralną częścią pomnika, ale położoną 2 przecznice dalej powinien stać się Ałganow ubrany w czarny płaszcz i ciemne okulary, przyczajony za winklem zrujnowanej kamienicy.
Przed powstaniem pomnika należałoby zadbać o odpowiedni dobór materiałów. Oblicze Giertycha powinno zostać wykonane z wysokogatunkowej gliny, Kulczyk powstałby z oryginalnych kamieni półszlachetnych, a reszta postaci z najzwyklejszego partyjnego betonu. Budowa monolitu pochłonęłaby z pewnością dużo pieniędzy, dlatego trzeba to sfinansować z pieniędzy publicznych, a wcześniej ogłosić formalny przetarg. Choć firma, która go wygra i tak będzie na literę P (brak pełnej nazwy ze względu na uzasadnione obawy o swoje własne życie) i dziedziną, którą do tej pory się zajmowała była informatyka to jednak doświadczenie w programowaniu obiektowym na pewno będzie procentować na placu budowy.
Z biegiem czasu pomnik Ofiar Afery Orlenu mógłby stać się wyrazem pewnej oryginalnej oraz niezwykle pozytywnej tendencji w polskiej kulturze. Na Placu Centralnym stanęły by jeszcze inne pomniki ku czci ofiar dużych afer. Nowa Huta zyskałaby status sanktuarium, licznie odwiedzanego przez Rosjan, Ukraińców i Białorusinów. Swoją wizytę złożyłby zapewne nawet prezydent Kuczma – znany koneser wszelkich afer.
Jeśli pomnik zdobędzie popularność to można jeszcze dobudować obok Muzeum Żądzy Budowy Autostrad oraz Biuro Rzeczy Znalezionych (z pancerną szybą, kryjącą laptopa Kaczmarka i notatki Stefańskiego). W bocznej uliczce zrobić natomiast „Aleję Łapownictwa”, na której swoje odciski palców zostawialiby najwięksi łapówkarze wraz z kwotą przyjętej łapówki.
Wokół Nowej Huty powstałyby hotele. Zaistnieje potrzeba wyburzenia starych fabryk, aby zdobyć miejsce niezbędne dla nowych inwestycji. I w ten oto sposób afera paliwowa zatrzymałaby degradację środowiska i przysłużyła by się rozwojowi dzielnicy. Czyż ropa naftowa nie może być ekologiczna i prospołeczna? A Orlengate służyć ludziom..