Dzisiejsze moje rozważania dotyczą sprawy niezmiernie ważnej nie tylko dla mnie, ale, jak śmiem domniemywać dla całego społeczeństwa, któremu ciągle i na każdym kroku przypomina się, że obowiązek uczestniczenia w wyborach, czyli brania udziału w życiu politycznym kraju powinien być obowiązkiem świętym. Też tak uważam – branie udziału w wyborach, to uczestnictwo w życiu kraju; uczestnictwo i nic więcej nie powinnam już tutaj nawet dodawać, bo jest to aż nadto zrozumiałe. Jestem nawet za tym, aby osoba, która nie bierze udziału w wyborach , tak, jak jest to w niektórych krajach europejskich była za ten czyn w jakiś sposób ukarana – w tej chwili nie przychodzi mi do głowy, jaka miałaby być to kara, ale np. we Włoszech listę obecności wywiesza się na tablicy w ratuszu miasta: niech wszyscy wiedzą, kto nie bierze udziału w życiu kraju, ale wysuwa jakieś żądania. Mam prawo jednak życzyć sobie, aby osoba, na którą oddałam w wyborach swój głos była, no może nie zaraz osobą świętą, ale na pewno taką, z której można byłoby brać przykład, stawiać za wzór innym, maluczkim.
Procedura odebrania immunitetu jest zbyt długa i chyba dość zawiła, skoro wielu osobom zasłaniającym się immunitetem udaje się uniknąć kary, ponieważ są właśnie posiadaczami takowego. Przestępstwa, czy tylko wykroczenia zwykłym ludziom, a wcześniejszym wyborcom nie mogą ujść na sucho i robi się wszystko, aby delikwenta postawić przed sądem, i słusznie; nie mogę zgodzić się jednak z tym i jako mieszkanka i obywatelka tego kraju absolutnie nie wyrażam zgody na to, aby takie same przestępstwa i wykroczenia puszczane były w niepamięć ludziom zasłaniającym się właśnie immunitetami.
To właśnie ten immunitet, obojętnie, czy będzie on poselski, senatorski, sędziowski, czy prokuratorski powinien być dowodem , że … oto jestem owszem tak, jakby ponad innymi, ale powinien być także sygnałem, że tym bardziej nie mogę robić rzeczy, które poddawałyby w wątpliwość moją reputację, moralność, że jestem zobligowany do tego, aby pokazać innym, że stanie ponad z powodu posiadania immunitetu nie zwalnia mnie przed odpowiedzialnością za pospolite wykroczenia i przestępstwa, że w żadnym wypadku nie jest tarczą ochronną przed odpowiedzialnością.
Immunitet, to nie „mam, więc robię co chcę”, to honor, praca, odpowiedzialność … . Piękne słowa … .
Tylko czy aby na pewno wszyscy o tym wiedzą … .
|