Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (219)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (624)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


O Stadionie słów kilka
O Stadionie słów kilka
Kilka dni temu, wieczorem przejeżdżałem wraz z żoną tramwajem przez rondo Waszynktona. Spoglądałem na majestatyczny obiekt Stadionu Narodowego i zacząłem się zastanawić kiedy w końcu się uda i co z tego będzie? Moją wyobraźnię pobudziły zapalone na terenie stadionu światła. Mój apetyt rósł. Wyobraziłem sobie, że na stadionie odbywają się zawody, że 50 tysięczny tłum żyje zmaganiami piłkarzy grającymi mecz obfitujący w bramki. I ja tam też jestem. Dumny i szczęśliwy bo zaimponowałem rodzinie i przyjaciołom, których oczywiście zabrałem. Szybko uświadomiłem sobie, że obiekt jest pusty. Nic wielkiego się nie dzieje. Światło się pali bo pewnie ktoś tam jeszcze pracuje albo pali się i już bo kogoś zdaniem musi się palić i tyle. Wtedy przyszły mi na myśl zdjęcia Pjongjangu nie te ostatnie pokazujące Koreańczyków opłakujących swojego ukochanego przywódcę lecz te na których niezmobilizowane miasto wiecznie śpi. Te na których ogrom budynków, szerokość placów i ulic tworzy wrażenie, że miasto się udało i tylko czeka aż ludzie wstaną, przekształcą się w radosną masę i wypełnią wszystkie jego zakamarki. Miasto czeka na spełnienie, na wypełnienie swojej funkcji do której zostało powołane - chce brać energię i oddawać ją ze zdwojoną siłą, żeby jego mieszkańcy żyli, rozwijali się i byli szczęśliwi. Niestety wszyscy zdajemy sobie sprawę, że to nigdy nie nastąpi a mieszkańscy Pjongjangu jeśli nawet kiedykolwiek wiązali ze swoim miastem jakieś pozytywne uczucia lub nadzieje to pewnie już dawno im to przeszło. No ale przecież Polska to nie Korea. Mamy nie tylko wolny rynek, prulalizm i prezydenta. Ustanowiliśmy również zasady mające gwarantować działanie instytucji państwowych dla wspólnego dobra wszystkich obywateli. Stworzyliśmy mechanizmy umożliwiające i gwarantujące rzetelne przeprowadzanie wielomilionowych inwestycji finansowanych w głównej mierze ze środków publicznych. Mamy menagerów, prezesów, konsultantów, specjalistów. Mamy prawo, pieniądze, kadry, technologie, media. Mamy nie tylko to co ma prawie każdy kraj europejski ale mamy nawet więcej. Mamy cechy właściwe tylko nam Polakom i wydaje mi się, że w tym przypadku doskonale je wykorzystujemy. Perfekcyjnie omijamy wszystkie obowiązujące zasady, standardy, procedury przy zachowaniu wszystkich pozorów praworządności i profesjonalizmu. Więc czy się uda. Pewnie że tak. Musi być to będzie. A jak się wyda? To będziemy szukać winnych. W tym też nie mamy sobie równych.. No a gdzie w tym wszystkim My? Mieszkańcy. Przecież to wszystko dla Nas więc czy możemy już zacząć się cieszyć, planować i umawiać z najbliższymi, zapraszać gości i obiecywać im wspaniałe chwile na stadionie narodowym? Czy może znowu będzie nam przykro, że chcieliśmy pójść ale jak zwykle nie było po co. Czy tym razem również zamiast zapowiadanej hucznie imprezy dostaniemy jedynie substytut dobrej zabawy po którym zostanie jedynie niebieska flaga wbita w ziemię obok doniczkowego kwiatka? Jak długo damy się zwodzić? Na ile starczy nam wyobraźni? Kiedy skończy się nasza cierpliwość a kiedy zacznie frustracja. Kiedy widok światła na pustym stadionie przestanie wywoływać marzenia a zacznie przywoływać realistyczne na wskroś podwyżki gazu, prądu, biletów komunikacyjnych a sam stadion zamiast cieszyć zacznie straszyć swoją groteskowością tak jak "nowoczesne" bydynki Pjongjangu. Stadion ma znikome szanse aby stać się spontanicznym symbolem radości, bogactwa i europejskości. Jeszcze się do końca nie narodził a już potrzebuje reanimacji. A co jeśli to właśnie się nie uda i stadion stanie się częścią toczonego chorobą organizmu? Nagle moja żona się śmieje i mówi zobacz ale numer i w skazuje na wielki plakat, reklamę na której napis krzyczy wielkimi literami: Oto jestem! Stadion Narodowy! No to teraz się zacznie. PS: Przepraszam za brak odstępów. Może ktoś mi podpowie co trzeba zrobić by były widoczne? Pozdrawiam
kinwotar
Ocena: 3,86, ilość głosów: 7, ilość wyświetleń: 71
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: O Stadionie słów kilka


Brak komentarzy dla tego felietonu


Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: O Stadionie słów kilka
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

ac zymes | MEBLOPOL Tomaszów Lubelski | hamownia podwoziowa | życzenia urodzinowe | Świat bez kabli