Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (219)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (315)
Poczekalnia (712)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


O tym jak kołem się toczy
O tym jak kołem się toczy
Koło - wynalazek, który zrewolucjonizował życie! Konotacje raczej pozytywne, chociaż rewolucja – nie zawsze ma dobre skutki i tak chyba w przypadku koła się potoczyło. Oto niewinne koło, które gatunkowi naszemu w podręcznikach fachowych nazywanemu homo sapiens, otóż gatunkowi homo sapiens, a może jeszcze kiedy homo sapiens był homo erectus, owo koło wówczas ułatwiło życie W XXI wieku, kiedy powstało miliardy wynalazków życie upraszczających, koło wciąż jest, ale … już nie jest tak pozytywne, bo przecież: "fortuna kołem się toczy" (niestety), czasem jesteśmy „jak piąte koło u wozu”, a „w koło Macieju” oznacza nudę. Co więcej, koło stało się niezaprzeczalnie jakimś symbolem tkwienia w punkcie i chyba symbolem pokolenia, które na własny użytek nazywam „prawie 30”. Oto mamy do czynienia z pokoleniem skołowanym jak mało które, no bo niby się porusza, rozwija, działa ale wcześniej czy później „idąc”, okazuje się, że idzie po …linii koła i za chwilę znajdzie się w tym samym punkcie !! Tak właśnie skołowani zostaliśmy przez „jedenastkę” poprzedniego roku i co prawda, na pierwszy rzut oka z kołem 11 nie ma nic wspólnego, a według niektórych źródeł to liczba mistrzowska, ale na początku 2012 roku uświadomiłam sobie (z resztą nie tylko ja, jak się okazało po kilku dniach nowego roku), że dwie kosy jakie były do dyspozycji w poprzednim roku wykaszały wszystko po drodze, ale droga miała kształt przeklętego okręgu, bo oto rok 2012 rozpoczęliśmy ze znajomymi będąc w tej samej sytuacji co rok temu – czyli: bez pracy, po raz kolejny przeprowadziliśmy się „z własnych śmieci” do mamy (o zgrozo), nie mamy dzieci – nie stać nas, żyjemy w luźnych związkach , albo wciąż szukamy – żadnego kroku w przód!! Mamy też na okrągło poczucie déjà vu – chyba już tę sytuację przerabialiśmy , a przed nami przestrzeń na pewno ogromna i za razem pusta, wmawiamy sobie, ze pozytywna, bo daje mozliwosci, ale to raczej odpowiednik przestrzeni jak w wierszach Asnyka, o ile pamiętam, to raczej mało pozytywne obrazy, czyżby poetę też skołowało?. Swoista schizofrenia młodego pokolenia zatacza koło. Łączenie dorosłych, zdrowych zachowań z koniecznością tkwienia w układzie i powtarzalnością maniakalną prób stanięcia „na własne nogi”. Kolistość życia „prawie 30” szczególnie zauważalna jest w poszukiwaniu pracy- gdzie tu koło? Demonstruję- chcemy się rozwijać, bez pracy nie mamy funduszy na np.: szkoły językowe. Szukamy pracy. Piszemy CV, a tam: angielski średniozaawansowany, bo od czasów studiów nieco się uwstecznił, a wysiłki „na własna rękę” nie wystarczają pracodawcom- oni muszą mieć „papier”. Wysyłamy lub niesiemy nasze curriculum do potencjalnego pracodawcy. Zachodzimy na rozmowę. Siadamy, a Pan lub Pani pyta nas o: angielski i stopień znajomości języka. My na to: „średnio”, zatem Pan/Pani nam dziękują, a my zatoczyliśmy koło, bo: bez pracy nie będzie szkoły angielskiego, a bez angielskiego nie ma pracy i tak znaleźliśmy się w punkcie wyjścia. W kółko we wszystkim- prezentacja własnej osoby musi być nienaganna we współczesnym świecie, co kosztuje – siłownie, kosmetyczki, tym samym nienaganna być nie może, bo nie ma środków finansowych- wszystko pożerają nienagannie wystawiane rachunki i „nienaganne umowy śmieciowe”, co równe jest: brakowi wysportowanej sylwetki. Ciało uformowane jest w stylu Rubens (chyba, że komuś Bozia nie poskąpiła dobrych genów) a gowa prześładowana przez chroniczny brak wydzielanego hormonu szczęścia, bo sport uprawiamy wchodząc po schodach, jeżdzac na rowerze, bo to najtanszy środek transportu, biegając między rozmowami kwalifikacyjnymi, z których w kółko nic nie wynika, na inne przyjemności w kółko nas nie stać. Koliście, szeroko wykaszaliśmy w poprzednim roku dwoma kosami z jedynek. Co z tego skoro dziś po raz kolejny życie przechodzi nam KOŁO nosa, a może kołem w nosa …? Jak w dziecinnej zabawie: „kółko graniaste cztero kanciaste…”, a może dziecinny pląs i zabawa podpowiada jak wyjść z sytuacji: „jak się kółko rozerwało, to my wszyscy bęc!”. Wypaść z orbity, upaść – naprawdę to jedyna droga na skołowanie rzeczywistości!!?
Tinka 24
Ocena: 4,00, ilość głosów: 4, ilość wyświetleń: 12729
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: O tym jak kołem się toczy
...
No proszę... "pokolenie prawie 30" - aż uśpiony instynkt stadny mi zadrżał...

Trafny oj trafny jak i przyjemny w odbiorze felieton.

Niestety przyszło nam żyć w czasach gdzie mało kto zna odpowiedzi na najprostsze pytania... koło też prosta rzecz, a jednak jego wynalezienie nieco trwało.

Wszak liczy się, że pytamy - czyż nie ?

Pozdrawiam Autorkę
P.
19-02-2012 10:42:22 PM

Panie Michale, czy powinnam jako autorka odpowiadać na te pytania? Tego nie wiem, na część pytań na pewno, jako umowny (jeden z wielu)- nazwijmy go szumnie - głos pokolenia- mogę, nie tyle odpowiedzieć ile jakos sie do nich odnieść, na tka małej przestrzeni bedzie to jedynie , zdaje sie zaznaczenie.
Już sam fakt, że jesteśmy spadkobiercami gestu Kozakiewicza chyba nas naznaczył, zdaje sie że nie pamietamy czasów bez gestu i tu moze jest sedno sprawy? Powinniśmy odmówić, nawet czasem to robimy, ale wtedy ladujemy za granicą kraju i wychodzi na to że i tak go wykonaliśmy, bo tymczasowy wyjazd przekształca sie w trwała emigrację i gest jest, a jak wracamy to widzimy dokladnie ten sam gest przed nosem. Czy potrafimy zrobic cos razem....wydaje się, ze indywidualność źle pojeta, bo z przekonaniem o własnej cudowności toczy to społeczeństwo i chyba nie tylko pokolenie "prawie 30". Oprócz tego, ze jesteśmy Polakami, to nagle staliśmy sie Europejczykami, którym stawia się bardzo wysokie wymagania, nei do konca dajemy radę z tymi wymaganiami , a ambitni jesteśmy, w tkai sposób... wyścig szczurów gotowy, wszystkie te kwestie zazębiaja sie i tworzą rzeke tematów i problemów do poruszenia. Jak stać sie madrzejszym kiedy mamy problem z własna tożsamością narodową? Jeżeli o pokoleniu "prawie 30" myśli się z nadzieją, to moze ta wiedza przynajmniej części wystarczy, żeby nie wykonać gestu Kozakiewicza, złapać dystans, stać sie mądrzejszymi i wyciagać wnioski - zdaje się że motywacja powinna być wystarczająca . A poza dyskusją , w oderwaniu , to bardzo mi miło, że ten krótki tekst sprowokował tyle pytań, jak też mam nadzieje, ze do dyskusji właczy się jeszcze kilka osób.
Pozdrawiam :)
Justyna
19-01-2012 09:27:54 PM

Jeżeli Wy "koło 30-ki" naśladujecie Gest Kozakiewicza, który ma dla Was Los, to "tak samo się zgina dziób pingwina", z którym przychodzi nam schodzić " ze sceny"...
Dlaczego Was - "Spadkobiercy" nie oburza Ten Sam Gest...
Czy mogliśmy Wam zostawić coś więcej, niż się udało "utrzymać"?
Czy Wasz Wyścig "szczurów"po ten sam Gest Kozakiewicza, nie wymaga Waszej Kategorycznej Odmowy?
Czy potraficie coś zrobić Razem, a nie - jedno przeciw drugiemu?
Czy nie wypada Wam stawać się mądrzejszy od Nas?
Czy uważacie, że NIE MAMY PRAWA MYŚLEĆ O WAS Z NADZIEJĄ?
Michał Wardęszkiewicz
17-01-2012 09:15:10 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: O tym jak kołem się toczy
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

pranie wykładzin warszawa | buty alegro | Allegro | tanie bilety | wesele