Zagajewski już trzyma kończynę Wielkości/ nie puści – „zesraj się, a nie daj się”/ entre było chwilą, potem – zwykły dzień/ Josif Brodski – Gigant Z Sercem Na Dłoni/ Kreacja „enfant terrible” Młodej Polski w „Metropolis Świata” to tylko okazja/ „Sercoszczypatielnyje wstrecza Duszy Bratnich/ I można oczy mydlić nad zgonem Giganta, że był sens dodany/ że Adaś Mniejszy, nie był jak w Morzu dla Brodskiego ryba niejadalna, ale Połów Symbiozy/ Polskiej Poezji z Rosyjską, wprawdzie nietrwała, ale Kompozycja/ coś w rodzaju Enigmy Puszkin Plus Mickiewicz/ W stylu można by rzec dowolnym, nikt nie sprawdzi, czy nieboszczyk nie przewróci się w grobie/ Można wytworzyć androny o więziach braterstwa/ Każdemu wolno kochać i płakać po przejściach/ Papier cierpliwy dla klepsydr/ Pamięci Brodskich, czy Kieślowskich, tyle samo co Świętej Pamięci/ Relacja „świętości” wynosi na ołtarze, czy pomniki, także dzięki „przechodniości”/ „Święty” Josif dodać „Święty” Krzysztof równać się powinno „Święty” Adam/ Ale żaden tam Mickiewicz, tylko – Zagajewski/ Zdrastwuj doma – teraz już można jechać „poetycko”/ Od czego zaczynać wiersz „Poranek w Vicenzo”, „Pamięci Josifa Brodskiego i Krzysztofa Kieślowskiego”, jak komentuje „samoswoje” autor/ Jeżeli noc, jak Pan Bóg przykazał, dobrze wygodziła, to co urzeka człekokształtnych/ Słońce, ale gdy pamięta się o własnej niepowtarzalności, Słońce nie zwyczajne/ tylko, cyt.”tak delikatne, tak młodziutkie, że baliśmy się o nie trochę”/ Jacy „My”: Brodski, Kieślowski, czy Adaś „Enfant terrible” Młodej Polski – Obrastający w Przyszłego Nobla / W rozsądnych dystansach „poprawności” Nagrody po Miłoszu, i Szymborskiej/ A może Adaś już w całkiem innym towarzystwie, już po wyprowadzeniu już drogich zwłok na cmentarz/ Na przykład w towarzystwie swojej uroczej fanki, na którą zachęca widzieć, jako młodszą, cyt. „koleżankę Wenus”/ Nie godzi się wciskać do brzucha ludziom, nawet słynnych umarlaków/ bez błysków „poetyckich” skojarzeń/ Od tego są „ruch ręki” , co mógłby „porysować” (che,che,che: moje) owo Słońce/ czyjś , cyt. „Krzyk –gdyby ktoś chciał krzyknąć” też coś w rodzaju groźby dla w/w stabilnej „subtelności” w związku z w/w gwiazdą/ i tu okazuje się Adaś całkiem zwyczajnym „realistą”, i powiada/ cyt. „tylko rozpędzonym jaskółkom o skrzydłach jakby odlanych z żeliwa, twardych, wolno było gwizdać głośno”/ i ni w pięć ni w jedenaście, przyszły noblista, przyrasta „ wierszówki” do dzieciństwa owych „jaskółek”, ich gniazd, rodzeństwa/ Cała ta menażeria doznaje w końcu poetyckich transformacji , i jest, cyt. „małymi szalonymi planetami, czarnymi jak leśne jagody”/ Co do mnie, w tym miejscu tekst, mile łechce podniebienie/ Uwielbiam leśne jagody, szczególnie gdy zbierze ją dla mnie moja ukochana, plus śmietana i cukier/ A, potem, może być tak jak w „poezji” Zagajewskiego, gdy najwyraźniej ma gdzieś Obu Nieboszczyków/ Otóż może być , cyt. „ W małej kawiarni niewyspany garson – pod jego oczami zebrały się ostatnie cienie nocy – szukał drobnych w przepaścistej kieszeni, a kawa pachniała solennością farby drukarskiej, słodyczą i Arabią. Błękit nieba obiecywał długie popołudnie, niekończący się dzień.”/ Podmiot liryczny – Adaś zagapił się na dziewczynę/ „Koleżankę Wenus”, jak już wcześniej cytowałem/ Jak to się mówi „Głodnemu chleb na myśli”/ I nawet jeśli , cytuję promocyjnie sam siebie, jest to „pieprzenie, ale nie – w bambus”!
|