Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Uczuciowy masochizm - Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj a Ja wam pokażę
Uczuciowy masochizm - Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj a Ja wam pokażę

Jak to jest możliwe, że kobieta mimo bólu jaki sprawia jej mężczyzna, całego cierpienia i łez, które wylewa nie potrafi się od niego uwolnić i zostawić? Tylko drąży, szuka, rozpamiętuje, myśli, sprawdza, płacze etc. etc. Otóż ja wiem jak to jest możliwe! Ha! Po prostu tak jest skonstruowana kobieca psychika…

Ja się bardzo długo nad tym zastanawiałam. Na własnym przykładzie zaobserwowałam jakieś przedziwne (nie wiem czy to jest odpowiednie słowo, ale nic innego mi nie przychodzi do głowy) zachowania, które w obcych cywilizacjach mogłyby zostać uznane za niedorzeczne i pozbawione sensu. Stałam się (jak wiele współczesnych kobiet) miłosną masochistką! Cierpienie sprawia mi przyjemność! Na to wygląda, bo inaczej nie umiem tego wytłumaczyć. Przykład – facet mówi mi, że nigdy się we mnie nie zakocha bo nie wierzy w to uczucie. Co robię ja? Staram się go przekonać, że to nieprawda i ja jestem tą jedyną, wymarzoną na zawsze. Dalej – jest chamski, gburowaty, nieczuły. Co robię ja? Tłumaczę sobie, że to okres przejściowy bo musi się odnaleźć nowej sytuacji. Dalej – kiedy jesteśmy sami potrafi być naprawdę miły i kochany, ale w towarzystwie znajomych zmienia się diametralnie i udaje, że nic nas nie łączy. Co robię ja? Tłumaczę wszystkim znajomym, że jesteśmy „czymś na zasadzie pary”, ale nie chcemy się śpieszyć z określaniem tego co jest między nami (czyt. robię dobrą minę do złej gry, chociaż tak naprawdę czuję się potwornie). Dalej – idziemy razem na imprezę, a on za każdym razem ostentacyjnie podrywa jakąś panienkę (nie wspomnę już jak daleko się posuwa w swoich poczynaniach ową panienką). Co robię ja? No? Już chyba wszyscy dobrze wiemy – dobrą minę do złej gry. Udaję, że nie widzę, albo wspaniałomyślnie wybaczam, za każdym razem okłamując samą siebie, że to był ostatni raz. I jak to inaczej nazwać, jak nie miłosnym (bądź uczuciowym) masochizmem?

Na w/w przykładzie doskonale widać czym jest tytułowy masochizm. Pytanie jednak brzmi – czy tylko ja tak mam? Bo jeśli tak, to pomóc może tu tylko wybitnej klasy specjalista, ale jeśli chociaż jedna osoba, czytająca ten felieton, odnalazła w nim choć cień podobieństwa z jej doświadczeniami oddycham z ulgą. Dlaczego tak się dzieje? Otóż ja mam na to własną teorię. Wiadomo, że mózg kobiety jest większy niż mózg mężczyzny ( co wcale nie oznacza, że kobiety są ZAWSZE mądrzejsze) i ja podejrzewam, że jest w nim pewien ośrodek odpowiadający za bezwarunkowe uczucie, niezależnie od tego jak wiele krzywd wyrządza ci osoba, którą tym uczuciem obdarzasz. Nie ważne czy on cię zdradza, okłamuje, pije na umór i wraca nad ranem do domu – ty po prostu wszystko jesteś sobie w stanie wytłumaczyć, usprawiedliwić go i jest ok. I jako właśnie, że nasz mózg jest większy, może pomieścić w sobie ów ośrodek, co u mężczyzn jest niedopuszczalne! Próbuję sobie właśnie wyobrazić faceta, który z równym spokojem (Hmmm… nie wiem czy to spokojem można nazwać, ale szklanek jeszcze nie tłukę), pohamowaniem i cierpliwością znosiłby to co od pewnego czasu znoszę ja.

Jeśli ktoś mi powie, że to patologia związku zapewne się z nim zgodzę, ale nie o tym chciałam napisać. Chodzi mi raczej o pewien mechanizm, który sprawia, że pomimo tylu przykrości (a uwierzcie mi, że to naprawdę boli) ja nadal dzielnie trwam przy tym człowieku. Po pierwsze to poniżające, po drugie żałosne a po trzecie to już sama nie wiem  Ja się sama zadręczam. Słucham smętnych piosenek o miłości i samotności itp. i płaczę (długo tak mogę). W pewnej chwili przychodzi pozytywna iskierka nadziei, że niby „I will survive” jak śpiewała Gloria Gaynor i jest dobrze. Myślę sobie, że nie warto, że trzeba żyć dalej a takim palantem się nie przejmować wogóle. No ale jak? Pierwsze 15 min idzie mi świetnie. Jestem twarda. Nie myślę o nim, nie piszę mu smsów, staram się nie tęsknić… ale co? Nico właśnie. Po tych 15 minutach cały misterny plan wali się i paląc obsesyjnie pałeczki rakowe myślę tylko o jednym - NAPISZ! NAPISZ! Przeproś za swoje zachowanie (bo oczywiście wcześniej napisałaś mu, że nie chcesz go znać i że to koniec), wytłumacz się huśtawką nastroju, SNP czy coś. Cokolwiek tylko nie pozwól mu odejść! Już nie ważne jak będzie mnie traktował, że będę cierpieć etc. etc. Tylko żeby był… I błędne koło się zamyka. I co zrobić z tym fantem? Otóż nic zrobić nie można. Dopóty, dopóki ja sama – i każdy z was drodzy czytelnicy – nie zrozumiemy jak destrukcyjnych procederów się dopuszczamy. W ten sposób coraz bardziej utwierdzam się w przekonaniu, że miłość generalnie nie przynosi nic dobrego, niczym dobrym nie jest, a przecież nie jest to prawdą.

Miłość to piękne uczucie. Mogłabym się postarać, bo to stwierdzenie jest strasznie stereotypowe. Ale tak na dobrą sprawę, jakbym chciała wyliczać wszystkie epitety, którymi można określić miłość to siedziałabym do Wielkanocy a i tak bym nie skończyła. Najbardziej odpowiednim określeniem wydaje mi się stara, hiszpańska sentencja – Amor El brujo - Miłość czarodziejem – bo przecież nigdy nie wiemy co tym razem wyciągnie z kapelusza, czym nas zaskoczy, czym obdaruje – uśmiechem czy łzami.

I tu dochodzę do momentu, w którym przyjdzie mi podjąć ważną decyzję… Czy nadal czuć się fatalnie i żyć w przekonaniu, że nie warto kochać? Czy może uwolnić swój umysł od obsesyjnych myśli i żyć dalej? Całe szczęście dziś wybieram opcję nr2 i jestem z siebie dumna! Nie wiem jak długo uda mi się wytrwać w tym postanowieniu, ale będę się starać, bo chyba warto. Wkońcu jestem kobietą i „mazgajenie się” mi nie wypada :) Więc będę silna i będę pamiętać, że „Człowiek nie jest stworzony do klęski. Człowieka można zniszczyć, ale nie pokonać.” I tym cytatem zakończę ten smutny tekst. Mam nadzieję, że chociaż finish ma wydźwięk optymistyczny. I pamiętajcie – „Nigdy w życiu”?? – „Tylko mnie kochaj”, a „Ja wam pokażę!!”

Magia
Ocena: 4,31, ilość głosów: 42, ilość wyświetleń: 4742
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Uczuciowy masochizm - Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj a Ja wam pokażę
BWITOoCVqKbTnalTch
F8h2XL kyegzogfiqou
OzjmYibyXeNgqQaXJ
27-05-2011 08:09:44 PM

sZeIhzPkPyb
Y861za , [url=http://gtaaqzraaljt.com/]gtaaqzraaljt[/url], [link=http://ksmsuhncvmlh.com/]ksmsuhncvmlh[/link], http://rqnhkwcnkygs.com/
gvSFFaUIx
23-05-2011 08:28:17 PM

WwyewaYqYt
r6nDhI cwpmlrgyrdei
wZJwUIwOuX
23-05-2011 12:11:27 PM

UmtrhKufIHdQc
Posts like this birghten up my day. Thanks for taking the time.
injKuMmfKsXV
22-05-2011 06:09:01 PM

wątroba na elipsie
jak chłop baby nie bije/ wątroba w niej gnije/ dopóty nie zgnije/dopóki on pije/ a jeśli wciąż pije/ to ona tym żyje/ gdy on nie przeżyje/ żal w niej za nim tyje/ kiedy żal przytyje/ wątroba w niej gnije/ nowy mąz niech żyje/ niechby był choć bije/ jak chłop baby nie bije/ wątroba w niej gnije/c.b.d.o.
Michał Wardęszkiewicz
27-02-2010 03:16:36 PM

totalne bzdury!
Bzdury! To już trzeba być nienormalnym na całego, żeby być z kimś na siłę.
prawdziwa
26-02-2010 12:14:54 PM

nad morzem tez tak jest
jestem właśnie z moim facetem nad morzem, na krótkich wakacjach.. i przez zupełny przypadek znajduję w jego komórce roznegliżowaną fotkę jego byłej, wysłaną gdy juz bylismy razem.. on mówi, że kocha tylko mnie i nigdy tak nie kochał; ja chce mu ufac, ale wciaz coś mi przeszkadza; ale trwam w milczeniu i pokorenie; bo jestem uczuciową masochistka, i ten teks mi to uświadomił; co zrobić, by to zmienić? nie wiem jak sie do tego zabrać..
Kika
30-08-2007 01:24:18 PM

zasady
Krótko mówiąc myślę że to jest kwestia ustalenia i respektowania wzajemnych ustaleń. Myślę że Twój "partner" jest w porządku skoro jasno Ci powiedział że nie widzi przyszłości tego związku. Dobrze że Cię nie okłamuje ! Trzymaj się tych ustaleń i znajdź osobę która szuka prawdziwego związku. Pytanie czy Ty takiego związku tak naprawdę tez poszukujesz ? Powodzenia :)
15-08-2007 02:05:59 PM

Popieram Cie. Trzymaj tak dalej. A swoja droga z przyjaznia miedzy dwoma osobami moze byc tak samo. Wiem to po sobie. Niby zalezy nam na tej drugiej osobie a jednak potrafimy ja zranic. :/ Potem ma sie wyrzuty sumienia i to cholerne, przeprosi sie ale jednak zawsze zostaje blizna i juz nigdy nie bedzie tak jak bylo. :/
Motylek
28-04-2007 10:47:15 PM

:)
Trzymam kciuki:))
Goga
19-12-2006 02:35:24 AM

No i skąd to znam.
Dzieciak jestem. I może, na pewno, nie jest to miłość, ale wydawalo mi się, że przyjaźń. I on ranił, robił co mu się żywnie podobało, a ja potulnie znosiłam. A gdy mu mówiłam, że powinien się zmienić, on się obrażał a ja przepraszałam. Podoba mi się, pięć.
Kochanka Prezesa
07-12-2006 11:54:28 PM

??!!
hmm...takie to jakieś prawdziwe niestety...
...
07-12-2006 09:46:03 PM

Czuję podobnie!!!
Jeztem starsza i też kocham.Kocham tak bardzo,że aż to mnie przeraża. Kocham, choć to nie spełniona miłość! Kocham i wiernie trwam, znosząc mnóstwo upokorzeń! I wystarcza mi to, że mogę z nim pracować, że istnieje! Cóż byłby wart bez niego świat!!!
Niezapominajka
12-08-2006 10:44:16 PM

Stawiam Ci 5, ale przeraża mnie słowo "finish" na końcu. Piszmy po polsku - finisz...
Prezesowa
12-08-2006 10:11:30 PM

M.S. - nie zgadzam się z Tobą... Na pewno nie wszyscy faceci tacy są (jak ja nie lubię stereotypów! :/ ), a sam facetem jestem. :] Ale jakoś tak wydaje mi się, że sam czasem czuję się tak, jak to opisała Magia w swoim tekście. To już chyba tak musi być... :]
A faceci - kobiety również - nie wszyscy są tacy sami!
T.M.
05-05-2006 10:52:41 AM

ciesze sie,ze sa osoby,ktore maja bardzo podobne odczucia i przemyslenia do moich. dobry tekst!
siga
23-04-2006 01:19:51 PM

Niestety takie sytuacje są na porządku dziennym, dlatego ja wychodzę z założenia, że wiekszość facetów ma nieczynną większą część mózgu... Dlaczego moje zdanie jest tak krytyczne? hmmm... myśląca osoba, zwykle ma swoje zdanie, wie czego chce i rozumie co się do niej mówi... a każdy przeciętny facet zaprzecza tej definicji... kilka prostych, często słyszanych i jakże uroczych tekstów i postępowań... "bo koleś mówil, że...", "kocham Cię i zawsze będę kochał.. (kilka dni później)... mam dość kłótni, to jest bez sensu" , sytuatucja, gdy facet zrobi coś co zaboli kobietę... kłócą się, wkońcu on przeprasza i mówi ze źle zrobił, żałuje... za kilka dni co? - to samo ;) Czy tak postępują ludzie myślacy? heh... jak się mówi "rycerze na białym koniu wygineli razem z dinozaurami"... więc zostaje nam albo czekać na ten ideał.. (strata czasu?)... albo żyć w chorych związkach... Życie samemu? Beztrosko..;) Jednak na dłuższą metę...czegoś brak
M.S.
22-04-2006 05:07:11 PM

nie jestes nienormalna
to po prosty milosc ale jesli facet nie widzi ze go kochasz to juz wiekszy problem ale oni czasem nas kochaja tylko inaczej rozumuja jak my...
Palomek
13-04-2006 09:09:54 PM

!!
a mi sie podoba :)
olka...
06-04-2006 09:18:37 PM

No z felietonem raczej niewiele wspólnego. Ale napisane poprawnie.
decKster
25-03-2006 09:12:17 AM

1
przypomina wywnętrzanie się zranionej nastolatki na blogu albo osobiste zapiski z pamiętnika. nie każdy ma ochote czytać takie rzeczy, ale nie jest źle, pozdrawiam
24-03-2006 04:50:55 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Uczuciowy masochizm - Nigdy w życiu, Tylko mnie kochaj a Ja wam pokażę
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

działka sprzedaż Warszawa | opony goodyear | Pompy zanurzeniowe | bajki | łóżeczka dziecięce