Było to w czasach, kiedy brałem dość żywy udział (aż trudno w to uwierzyć) w życiu naukowym i konferencyjnym. Zdarzyło się, że zaproszono mnie na konferencję poświęconą gatunkom i rodzajom literackim. Pomyślałem, że nie od rzeczy będzie zaprezentować tekst lżejszy, może nawet żartobliwy, w którym wszakże zostałoby użyte metodologiczne instrumentarium, do tej pory nieznane. Byłem szczęśliwym (i chyba jedynym wówczas w Polsce) posiadaczem książki znanego językoznawcy z Bratysławy J. Mistrika –„Gatunki literatury użytkowej”. Wśród wielu form praktycznych, dziennikarskich, protokolarnych omawiał też J. Mistrik anons towarzysko – matrymonialny. I tu mogłem moich kolegów konferencyjnych zażyć wiedzą. Odpisałem od słowackiego badacza wzór na taki inserat :
Ins.= Js[ ] y.
Jakie to proste, prawda? Powiało Europą. Symbolikę wyjaśniłem i już w sytuacji pełnego porozumienia przedstawiłem swój tekst. Inserat żywo mnie interesował rzec by można z dwu powodów : zawodowego (próba określenia konturów gatunkowych tej małej formy językowej) oraz psychologicznego (jaka jest granica naszej „wstydliwości”, kiedy musimy sprzedawać swoją samotność). W przeciwieństwie do polskich (wówczas) rzeczowych, suchych komunikatów, że pan pragnie poznać panią, słowackie inseraty iskrzyły się dowcipem, wykorzystywały całą retoryczną elokucję, tworzyły całe ciągi fabularne.
Dodam, że sytuacja dziś się zmieniła. Inseraty polskie dowodzą, że potrafimy się sprzedawać w dobie drapieżnego kapitalizmu, że w ogóle zatraciliśmy wstydliwość, ale też nieco zyskaliśmy na retorycznej lub poetyckiej władności przy konstruowaniu tekstów. Dalej mój felietonik będzie już mówił o tych inseratach słowackich, uważam bowiem, że takie perełki małej retoryki nie powinny być trzymane pod korcem.
Oto najczęstsze sytuacje komunikacyjne występujące w tych inseratach:
a. Przełamanie stereotypu „symetrii’, żartobliwe przydanie sobie cechy ujemnej. Np. „Zła kobieta szuka dobrego mężczyzny”
b. Przełamanie stereotypu „miły, piękny”. Np. „Dwudziestolatek szuka znajomości z dziewczyną o szczerym sercu. Mała wada cielesna nie będzie przeszkodą”.
c. „Dzieci nie będą przeszkodą”. „40 lat 162 cm. Rozwiedziony, szuka partnerki życiowej. Mam mieszkanie M4. Dziecko nie przeszkadza. Najlepiej, żeby była ze wsi, ale nie jest to warunkiem koniecznym”.
d. Wariant „kobiety z dziećmi mają pierwszeństwo” Np. „Rozpisuję konkurs na miejsce mej przyszłej żony. Mam 25 lat, 183 cm , wykształcenie wyższe. Nie stawiam żadnych warunków wstępnych. Kobiety z dziećmi mają punkty preferencyjne”
A jakie „chwyty reklamowe” prezentują te małe formy?
a. uwydatnienie apelu. Np. ”Podaj mi rękę i chodź ze mną. Woła cię (28/166) rozwiedziona techniczka z 7 -letnia córką. Mam wszystko, oprócz miłości. Oferta – znak –Od miłości się nie umiera”
b. perswazyjność podkreślająca rolę poszukiwanej , drugiej osoby. Np. „Kawaler 24 lata 175 cm wzrostu z przeznaczeniem na Lorda Byrona, chętnie by pokochał delikatną, inteligentną kobietę, która potrafi zrozumieć sztukę i nie boi się połączyć swe życie z życiem poety. Proszę foto. Znak – księżycowa księżniczka”
c. retoryczna gradacja: „Podobno mam dość rozumu, urody nieco mniej, ale najmniej mam szczęścia. 35 lat, 170 cm. Rozwiedziona, wykształcenie wyższe 2 dzieci. Czy mogę jeszcze mieć nadzieję?”
d. inserat: metatekst: ”Proszę, napisz mi sam, jak ma wyglądać inserat, na który Ty byś właśnie odpowiedział. 24 lata, 165 cm. Nauczycielka szkoły średniej. Znak - Przecież nasze poglądy nie będą tylko zgodne w kwestii inseratów”.
Tu mnie oferentka zażyła. Oszalałem na punkcie tego inseratu. Wyjaśnieniu jego skomplikowanej struktury poświęciłem na sesji 25 minut. Oczywiście, dotarłem do niej. Piękne to wspomnienie. Ale, wybaczcie Drodzy Czytelnicy, nic o nim nie powiem. Moja żona także wchodzi na stronę www.felieton.pl