Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (219)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (624)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Własne (nie)narodzenie
Własne (nie)narodzenie
Kartka świąteczna – 3 zł. Nie kupię, sms tańszy. Szukam podarunku na miarę moich możliwości, czyli nie może być byle jaki. Ona i tak ma wszystko, ale musi poczuć, że ma to ode mnie. Wybieram perfumy – te idealne za 250 zł. I jeszcze kapelusz. Tak, ocieplany i firmowy. 340 zł. Torebka, bo gdzieś trzeba zapakować. A dla dzieciaków słodycze. O reszcie pomyślę w niedzielę przed świętami. Dziś już brak czasu. - Nie widziałem państwa ostatnio w kościele – mówi ksiądz. - Brak czasu, proszę księdza. Wszystkiemu winien jest brak czasu. - Dzieci też nie było na roratach. - A bo one do wieczora w szkołach, inne zajęcia też potem mają. Ciężko nadążyć. I wreszcie święta. Dzieciaki mają prezenty, których inni mogą tylko pozazdrościć. Pokazałem, że nie jestem taki zapracowany i mam czas by o nich pomyśleć. Najdroższe bąbki z marketu wiszą na naszej choince. Są super, mieliśmy rację! - Jutro jedziemy do Jarka – powiedziała. - Jak to? Przecież nic dla nich nie mamy! Trzeba jechać na zakupy. Pojedziemy na święta do swych rodzinnych stron. Bardzo szybko się okaże, że rodzice nie kochają nas tak bardzo jak dawniej, bo pod choinką znajdziemy od nich mniej prezentów, gorszej jakości, albo też nie znajdziemy ich wcale. Chłopak też mógł się bardziej postarać, a dziewczyna? Czemu kolejny raz z rzędu daje mi prezent zbliżony do zeszłorocznego? Nie stać jej na lepszy gest? Gest. Dziś nazwiemy nim podarowaną przez kogoś paczkę. Albo niższą cenę za produkt, który akurat jest nam niezbędny do życia, a pani w sklepie była tak łaskawa zwrócić na niego naszą uwagę. Żyć, nie umierać! „Kochana babciu! Tak się cieszę, że spędzimy te chwile razem. Że będę mógł Ci pomóc w ciężkich dla Ciebie pracach. Wiem jak bardzo potrzebujesz obecności kogoś bliskiego. Dlatego największym prezentem jest dla mnie to, że przyjeżdżasz z rodzicami, którzy postanowili Cię zabrać do domu na ten magiczny czas z Domu Spokojnej Starości”. Witryny sklepowe tak pięknie kolorowe. Ludzie, którzy widzieli się raz w życiu, składają sobie życzenia przez Internet. Mała Marysia nie zadowoli się zwykłą lalką, którą proponuje mama. Przecież na co dzień dostaje więcej. Kryzys. Pieniądza, którego to braku jakoś udaje się nie dostrzegać przy coraz większej ilości towaru w wózku sklepowym. Kryzys. Wartości, który to defekt widać coraz wyraźniej. - Kupmy im zestaw garnków i naczyń. Jeden prezent dla całej rodziny. - Ale Jarek mówił, że przed świętami kupili. Chcieli mieć coś nowego. - To już na pewno nie jest nowe. Przecież w czymś musieli przygotować jedzenie. Te od nas wypróbują jutro.
Paulina Leśniak
Ocena: 3,00, ilość głosów: 0, ilość wyświetleń: 498
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Własne (nie)narodzenie
respond
Some specialists claim that mortgage loans aid people to live the way they want, because they are able to feel free to buy necessary things. Moreover, banks give college loan for different classes of people.
InesCarson20
26-01-2012 10:51:05 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Własne (nie)narodzenie
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

ac zymes | ranking kart | zestawy hydroforowe | kursy fryzjerstwa | ekrany diodowe