„Polacy! Nic się nie stało…” można skandować, gdyby nie fakty. Jak potężna frakcja kibiców, nie protestowałem, na wieść o meczu Gołota vs. Adamek. Wszakże nikt nie podpowiedział, co tak naprawdę ma wyjaśnić owa „wojenna” konfrontacja obu mistrzów boksu… Że starzenie się, „zużycie materiału” jest procesem nieodwracalnym? Że młodość słusznie może się kojarzyć z szybkością reakcji, przemieszczania się, podzielnością uwagi i lekkością-lotnością? Że groźne grymasy nie muszą się jednoznacznie przekładać na determinację do boju na śmierć i życie? Że rutyna to kumulacja nie tylko konstruktywnych doświadczeń, etc.?
Opinie i preferencje obserwatorów i publiczności były podzielone… Andrzej Gołota, nie tylko "Wielka Nadzieja Białych”, ale też syndrom „Narodowego Rozczarowania”! Tomek Adamek, „Ministrant Z Naszej Parafii”, nieomal alter ego naszej własnej nieimponującej - na samym wstępie, niemedialnej tożsamości! Taki sobie kolega z sąsiedztwa – „ziomal”!... Co z własnej ambicji, woli, talentu, charakteru i pracy, kandyduje, nie bez realnych szans,do statusu „papieża” sztuki walki!
Pierwszy, upostaciowanie polskiej mieszanki: „snów o potędze”, słabościach charakteru, chwiejnej motywacji , szlachetnych porywów w „czerepie rubasznym”, etc… Drugi, solidne wartości konserwatyzmu, jak Ojczyzna-Ojcowizna, rodzina i religia -jako fundament planu życiowego i motywacji... Plus entuzjazm dla w/w wartości i pracy, plus wola, plus determinacja i dzielności młodych zdobywców NOWEGO ŚWIATA!
„… Nic się nie stało…” można by skandować, gdyby „Młody Mistrz” nie roztrzaskał, nie rozniósł „Wielkiego Rozczarowania”!
|