Nieraz bywam, kim potencjalnie organicznie będąc muszę być, cytując pewnego rosyjskiego barda, ”…duszą głupiego towarzystwa…”. Wyrzuty smaku i sumienia spadają na mnie zawsze wtedy, jako kac tradycyjny, częściej kac „moralniak”, brak snu, deprecha, etc… Tysiące razy obiecywałem sobie, coś z tym radykalnie zrobić… I, co?
Iluminacja! Skoro bywam, jestem, muszę być już owym rodzajem „wodzireja” żenujących figur rzekomej rozrywki, to może wreszcie wywołam towarzystwo, do którego rzetelnie wolałbym aspirować?
Towarzystwo, przez duże T!
Jak je wywołać? Ściślej, pod jakimi hasłami, symbolami, sprawami, wartościami, tacy ludzie chcieliby się ujawnić? Przezwyciężyć naturalną inercję, w następstwie nazbyt częstych negatywnych doświadczeń z tzw. „wspólnotowych” inicjatyw politycznych lub społecznych, etc.? Wreszcie, kontaktować się i integrować w imię realizacji czyjeś(mojej) propozycji Dobrej Zabawy? Która jest źródłem humanistycznej satysfakcji i budujących radości?
Każda próba odpowiedzi wikła mnie w taki galimatias filozoficzno-psychologiczno-pojęciowy, że ze statusu „wodzireja” ląduję w mętnych rejonach, stosownych bardziej dla najgłupszej z Gogolowskich dusz zaściankowych rezonerów. Jednak, z drugiej strony, ulegając - wbrew tym kłopotom - skłonności do przywództwa i dominacji, spróbuję sformułować w miarę ściśle swoją propozycję integracyjną!
Zacznę, od najłatwiejszej sprawy: wskazania Obcych, do towarzystwa których, nie mam ochoty aspirować, w najmniejszym stopniu… Ale przez grzeczność (koncyliacyjność, czy coś w tym guście, etc…) oraz pragmatyzm, moje autonomiczne rozstrzygnięcie poprzedzę pytaniem do Was…
- Czy trzeba Wam ściskać na powitanie mokrą od potów kończynę (albo w akcie pokory obmywać stopy) „wijącego się jak piskorz” funkcjonariusza publicznego, przyłapanego In flagranti na czynności, powszechnie uznawanej za hańbiącą?
Tylko dla Waszej wygody - wyobrażenia sobie rozmaitych analogii, podam jako przykład ewidentny, spektakularny i powszechnie przekonujący dowód korupcji, itd. Itp.
- Czy spalibyście spokojnie, oddając swoją nieletnią pociechę pod wakacyjną opiekę - w luksusowych warunkach bytowania i relaksu – ze strony i pod auspicjami medialnego VIP-a, o światowym rozgłosie, który niegdyś inspirował szum i zażenowanie części opinii publicznej i mediów, po udowodnionym epizodzie sprawstwa pedofilii?
- Czy perystaltyka Waszych jelit, miły nastrój oraz Wasze samopoczucie, etc., mogłoby być zaburzone, gdybyście współdzielili , przy wspólnym stole, śniadanie(obiad, kolację, etc.), zmuszani do wyraźnych deklaracji światopoglądowo-politycznych, w towarzystwie fundamentalistów, nie znoszących sprzeciwu?
- Czy nie czulibyście się „głupio”, gdyby przyszło Wam reprodukować roszczenia, pretensje i żale, przed sądami i osądami, zespolonymi przez sprawców Waszych problemów?
Jak widzicie, pytań tego rodzaju jest wiele, i właściwie utworzenie kompletnej listy „kreatur”, do wykluczenia z Dobrego Towarzystwa, wykracza poza zwykłe ramy felietonu. Jeśli, zatem, napiszecie o nich sami, będę zainteresowany! Ale też wrogie komentarze uważnie przeczytam… Owe miejsca, to takie, których powinienem się wystrzegać! I, też dzięki, za naukę! |