Paradoksalnie rozpocznę od zupełnie niesportowego cytatu: „W życiu każdego człowieka przychodzi moment, gdy los bierze go za rękę i daje mu szansę, by zrobił coś wyjątkowego, odpowiadającego jego talentowi”. To słowa Winstona Churchilla. Na pierwszy rzut oka rzeczywiście nijak mają się do sportu. Przeczytajcie je jednak jeszcze raz, tym razem myśląc o (za przeproszeniem) Orłach Beenhakkera. I co teraz powiecie? Do sytuacji naszej piłkarskiej kadry pasują jak ulał. Chciałoby się dodać – niestety…
Przyszedł moment, kiedy los wziął nas za rękę i dał szansę, aby zrobić coś wyjątkowego. Całkiem niedawno. Jesteśmy przecież prawie 40 milionowym narodem, więc dlaczego nie moglibyśmy mieć wśród naszych współobywateli utalentowanych piłkarzy? Dlaczego nie możemy grać jak np. Hiszpania?
Po wielu latach spędzonych na mieliźnie nareszcie wypłynęliśmy na głębokie wody. Mało tego – w nasze żagle wiał silny wiatr sukcesów. Nawet najwięksi optymiści nie przypuszczali, że uda się nam pokonać nafaszerowaną gwiazdami Portugalię. Nie wszyscy w to wierzyli, jednak po dramatycznym meczu ta sztuka się nam udała i ta wygrana uskrzydliła całą sportową Polskę. Później pierwszy raz w historii dostaliśmy się do finałów Mistrzostw Europy. Była z tego powodu olbrzymia radość, której nasi złoci Siatkarze mogą tylko zazdrościć. Jednak przegraliśmy na wspomnianych mistrzostwach wszystko, co tylko można było. Chcieliśmy o tym jak najszybciej zapomnieć – w końcu (sam śpiewałem, biję się dziś w piersi) „już za dwa lata Polska będzie mistrzem świata”. Jak się historia skończyła? Niestety już wiemy. Pożegnaliśmy się zarówno z Afryką, jak i ze złudzeniami, że „nasi” prezentują „international level”.
W PZPNie nadszedł czas rozliczeń. Podziękowano za współpracę Beenhakkerowi… Przepraszam bo „podziękowano” to w tym kontekście chyba niezbyt dobre sformułowanie. Jak nazwać takie zachowanie? Monika Olejnik działaczy PZPN-u określiła wzniośle „prostakami”. Czy się z nią zgadzam? Nie zdradzę, bo i mnie zaczęliby straszyć sądem…
Następcą Leo został Stefan Majewski, choć nikt poza działaczami nie chciał, aby tak się stało. Co mogą kibice? Nic. No prawie nic, bo jak zawsze możemy wierzyć w cud. Przecież Majewski – powiedzą działacze wzniesie się na wyżyny swoich możliwości i poprawi grę naszych piłkarzy. Rozsądek jednak podpowiada, że zakończy się źle. Będzie jak z krótką karierą Bońka w charakterze trenera naszej kadry.
I naprawdę nie wierzę, aby Majewski nie zdawał sobie z tego sprawy. Najwidoczniej jednak kieruje się jedną z mądrości życiowych Wojaka Szwejka, który mawiał „hańba przeminie, pieniądze zostaną”.
Wybrano nam więc trenera, którego nikt nie chciał. Prawie nikt. Pragnęli go przecież działacze PZPN, czyli ostatniego w Polsce KC. A to, jak wiadomo ich zdanie jest najważniejsze.
Janusz Palikot, kiedyś w ”Faktach po faktach” na TVN 24 powiedział, używając wulgaryzmu co myśli o tym Związku. Ściślej zacytował co o PZPN-ie myślą kibice i w jaki sposób to wykrzykują na stadionach.*
Palikotem nie jestem i słów tych cytować nie będę, bo mnie nie stać. Nie chodzi o odwagę, lecz o pieniądze oczywiście. Tym razem jednak zdradzę, udowadniając wspomnianą odwagę, że się z nim zgadzam. Ba! Podpisuję się wszystkimi kończynami.
Szkoda, bo chciałbym, żeby działacze postępowali inaczej i choć trochę wsłuchiwali się w głos kibiców.
Nie chcę przekreślać Majewskiego. Obawiam się jednak, że sam nakreśli się w historii polskiej piłki tak, że dla nas wszystkich lepiej byłoby to od razu wykreślić.
Na koniec jeszcze jeden cytat, tym razem z Mikołaja Reja. Kolejny raz mogłoby się wydawać, że niesportowy. W naszej sytuacji chyba jednak pasuje. Niestety. „Cici pyci, będą nici”
*Palikot o PZPNie:
http://www.youtube.com/watch?v=Rt44aFZufC4