Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Wylatujący Holender
Wylatujący Holender
Jaki jest najłatwiejszy sposób, aby z narodowego bohatera stać się kompletnym zerem? To proste. Wystarczy przez jakiś czas trenować piłkarską reprezentację Polski.

Po nieudanych Mistrzostwach Świata w 2006r. zarząd PZPN postanowił zwolnić Pawła Janasa i na jego miejsce sprowadzić Leo Beenhakkera. Holender miał w swym dorobku wiele sukcesów trenerskich m.in. trzykrotne mistrzostwo Hiszpani z Realem Madryt. Wydawało się, że jest on idealnym kandydatem do poprowadzenia reprezentacji Polski i wywalczenie jakże upragnionego przez wszystkich kibiców awansu do Mistrzostw Europy w 2008r.

Kariera trenerska Beenhakkera zaczęła się nie najlepiej. Przegrana z Finlandią oraz remis z Serbią postawiły Holendra w trudnej sytuacji. Dalsze mecze pokazały jednak, że Leo doskonale przygotował drużynę do eliminacji Mistrzostw Europy. Wygrane z Portugalią i Belgią zrobiły z Beenhakkera niemalże Boga. „Don Leo” został nawet odznaczony Krzyżem Oficerskim Orderu Odrodzenia Polski. Każdy kibic piłkarski w Polsce wierzył w naszą reprezentację, wierzył w sukces na ME. Sukcesu jednak nie było… Polacy 2 mecze przegrali a jeden zremisowali, co sprawiło że nie wyszliśmy z grupy. Nastroje były mizerne, lecz trzeba było się szybko pozbierać aby wywalczyć awans do MŚ 2010. Od tej pory jednak Polakom nie szło najlepiej. Mimo wygranej z Czechami Polacy nie prezentowali najwyższej formy. Dobitnie ukazali to przegrywając ze Słowacją i Irlandią Płn.

Nastał ciężki czas dla Leo Beenhakkera. Jego stosunki z władzami PZPN lekko mówić nie były najlepsze, a i styl gry reprezentacji miał wiele do zastrzeżeń. Ostatecznie po przegranej 3:0 ze Słowenią Prezes PZPN zwolnił Holendra. W tym miejscu należy się zastanowić kto ponosi winę za niepowodzenie reprezentacji. Czy jest to tylko wina Leo Beenhakkera? Moim zdaniem zdecydowanie nie! Dlaczego? Po pierwsze dlatego, iż Polacy nie grają regularnie w swoich klubach. Efekt: nie mają ogrania, nie wierzą w swoje umiejętności. Po drugie zwyczajnie im się nie chce. W meczu ze Słowenią było to doskonale widać. Biegali ospali, niemrawi i bez chęci walki. A po trzecie: Beenhakker to nie Gepetto z bajki – drewna nie ożywi.

Analizują dotychczasowe poczynania piłkarskiej reprezentacji Polski nasuwa mi się jedna myśl. To głównie piłkarze przyczynili się marnych wyników. Beenhakker biegał po boisku. To nie on jest odpowiedzialny za strzelanie bramek czy grę w obronie.

Teraz na miejsce Holendra przyjdzie ktoś inny. Być może Smolarek i Spółka stwierdzą, że może warto zacząć się starać, warto walczyć o miejsce w składzie. Na początku da to efekty, tak jak to miało miejsce po przyjściu „Don Leo”. Jednak prędzej czy później piłkarze postarają się o to, aby cała dobra sława nowego trenera prysnęła jak bańka mydlana i zniknęła jak słynny statek widmo – Latający Holender.
El_Siete
Ocena: 3,67, ilość głosów: 3, ilość wyświetleń: 574
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Wylatujący Holender


Brak komentarzy dla tego felietonu


Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Wylatujący Holender
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

Przeprowadzki Warszawa | kursy niemieckiego wrocław | pit 37 druk | bwin fr | silniki elektryczne