Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (53)
Media (159)
Obyczaje (214)
Ona-On (81)
Polityka (223)
Społeczeństwo (330)
Sylwetki (42)
Inne (316)
Poczekalnia (168)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
To będzie ten medal? (30-07-2010 01:31)
Ekshibicjonizm gorszy od faszyzmu! (29-07-2010 11:35)
Wirtualna randka jak z Tesco (29-07-2010 12:33)
Firma (29-07-2010 10:37)
Czas na reklamę (29-07-2010 02:12)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Świeczki, wanna, sza ba da...
Świeczki, wanna, sza ba da...
Wszyscy zastanawiamy się nad istotą, pięknem ale chyba tak naprawdę problemem uczuć. Mam tu na myśli uczucia partnerskie a nie miłość np. tzw matczyną, która pozostaje bez komentarzy - wystarczająco dosadnie wyrażamy ją 26. maja i każdego dnia. Pisałem o tym sporo ostatnio to może tak w innych światłach. Świateł ostatnio mało chyba, że czerwone lub zielone, bo remonty. Policjantów na skrzyżowaniach za to bez liku ale z blankietami i lizakami więc jak wiecie na drogach jest słodko... Pomny na dość bogate doświadczenia wynikające z auto-doznań ale także świadom ciekawych przeżyć wspaniałych ludzi postanowiłem odnieść się do tej kwestii trochę inaczej. Nie chodzi mi też o tzw drążenie tematu czym zajmuje się każdy kto potrafi pisać od czasu stworzenia świata. Chcę natomiast podzielić się kilkoma werbalnymi spojrzeniami na kwestię ewentualnego partnerstwa przy czym ewentualnego pełni tutaj rolę "ja" lirycznego. Jak spoglądają na te sprawy humaniści, kierownicy = handlowcy, artyści, bywalcy dyskotek.
Dyskoteka jak dyskoteka: światła, trunki, stemple, twarze ochroniarzy hołdujące teorii Darwina o pochodzeniu człowieka no i twarze dziewczyn skądinąd nieobce bo widywane w necie na portalach poznamCie.com. pl lub www.dajmi.swoj.numer.telefonu.pl. Kiedyś umówiłem się z taką dziewczyną. Mieliśmy się spotkać właśnie na (jak mawiała) dysce ale tak się złożyło, że przegrałem z przyjacielem ćwiartkę świniaka i musiałem postawić, bo wiedziałem, że co jak co, ale świni mi nie odpuści. Poza tym Przyjaciel zaoferował się dać mi 2 kilo schabu aby nie wyszedł na chama lub hamulca, ale w zamian musiałem mu pomóc w rozbiorze tej świni... (co uczyniłem - mamy zdjęcia...). Ponieważ zbliżała się 20:00 uczułem imperatyw poinformowania podmiotu mojego wieczoru o stanie rzeczy, napisałem krótszą niż felieton wiadomość tekstową: "trochę się spóźnię, pomagam koledze rozbierać świnię, będę o 21:00". Na to sfrustrowana Agnieszka: "to kończcie randkę, rozbierajcie prędzej, a potem niech spada. mnie tak łatwo nie rozbierzesz bo nie jestem taka naiwna jak te wszystkie...". Kolejny przykład ewentualnego partnerstwa dotyczy doświadczenia Przyjaciela z no powiedzmy artystką. Ta lubująca się w niekonwencjonalnych przypadkach tradycyjna Polka na pierwszej randce postanowiła przywitać mego przyjaciela łazienką a w niej wanną a w niej 100 litrów mleka 3,2%. Miało imponować i rozkochiwać, zniechęciło i gość jak niegdyś Aleksander K. z Sejmu postanowił oddalić się po tradycyjnej drabinie... a dziewczyna - cóż tradycyjna Polka może nie na 102 ale na pewno na 3,2 ... %. Biznes jest biznes a biznes mann niekoniecznie jest biznes mann - może być romantykiem, dla którego faktura VAT jest bardziej odległa niż dla nas perspektywa płacenia niższych podatków. Opowiadał ostatnio: to, tamto: że życie ciężkie, małżeństwo poszło w las czy "gdzieś", że nie miał już nadziei ale się udało. Spotkał dziewczynę swych marzeń i snów, wspólne plany, wycieczki, wyjazdy na rowerach do Supraśla(miejscowość uzdrowiskowa na Podlasiu).. dodał:"na początku było fajnie: świeczki, wanna, sza ba da..., potem wiadomo standardowo, hukowo...". Powrócił do dawnych przekonań: praca, kasa, kiełbasa, ale nie toruńska, bo tamta dziewczyna z grodu Kopernika.
Obiecałem jeszcze wątek humanistyczny tzn dwoje humanistów i jedna z ich podsłuchanych na wspólnym przyjęciu rozmów, przypomnę - rzecz o ewentualnych partnerstwach:
On:"Jednak coś Ci bardziej uniwersalnego powiem. Gdy patrzę na to wypaczone pojęcie męskości, to moje wyemancypowane auto-mniemanie nie wydaje mi się w ogóle przesadzone a takie emocjonalne gadanie mam w nosie (tutaj w wersji light).
Ona w odpowiedzi: "Cóż jest we mnie trochę więcej emocji i pokory niż w Tobie..."
On: "Tak faktycznie, Twoich Gogoli i Tołstojów oraz Sołżenicynów mam też w nosie"
Ona: : Trudno, życie jest komedią dla tych, którzy myślą a tragedią dla tych, którzy czują"
On: "hmmm no tak ale jedno i drugie jest dramatem"
Ona:"co nie zmienia faktu, że jesteśmy innego gatunku" a jako postscriptum niech posłuży cytowana już dzisiaj wypowiedź jednego z podmiotów podlaskich banerów reklamowych z małym suplementem = życzeniami od autora dla czytelników: " świeczki, wanna, sza ba da" nie od święta - każdego dnia...
Radek B.
Ocena: 4,56, ilość głosów: 18, ilość wyświetleń: 518
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Świeczki, wanna, sza ba da...


Brak komentarzy dla tego felietonu


Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Świeczki, wanna, sza ba da...
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

malopolskie | Łowicz | Umowa kupna sprzedaży motocykla | Nauka jazdy Katowice | Tuniki