Niedawno zakończyła się IX już edycja Tańca z Gwiazdami. Wygrała ją sympatyczna i utalentowana prezenterka pogody w telewizji TVN Dorota Gardias-Skóra. I wszystko byłoby w porządku, gdyby nie znaczące słowo Gwiazdami w tytule programu. Obserwacja listy laureatów i uczestników kolejnych edycji tego popularnego show, skłania do refleksji nad definicją słowa „Gwiazda”, kim jest, a może kim być powinna...no właśnie?
Według Słownika Języka Polskiego PWN, słowem Gwiazda można określić osobę sławną i podziwianą. Podstawiając do tej definicji nazwiska wszystkich laureatów i niektórych biorących udział w programie należy stwierdzić, że tylko jeden z przymiotników, w niej występujących się zgadza: podziwiany, w tym miejscu również należy dodać przez niektórych.
Bo czyż za sławnych można uznać: Katarzynę Cichopek, Małgorzatę Foremniak, Rafała Mroczka, Kingę Rusin, Annę Guzik, Oliwiera Janiaka, Krzysztofa Tyńca, czy Agatę Kuleszę? Po dłuższym, a nawet bardzo krótkim zastanowieniu określenie to w odniesieniu do wymienionych osób wydaje się wręcz niestosowne. W zestawieniu tym przeważają aktorzy serialowi, głównie jednej roli, częstokroć bez wykształcenia aktorskiego, bądź prezenterzy telewizyjni. Ich sława opiera się wyłącznie o popularność jednego serialu bądź programu telewizyjnego, nadawanego w czasie największej oglądalności. Wśród uczestników pojawiły się także córki dwóch byłych prezydentów RP( Maria Wałęsa i Aleksandra Kwaśniewska) oraz Katarzyna Tusk - córka obecnego premiera. Ich udział w programie, podyktowany był wyłącznie dorobkiem zasłużonych ojców i chęcią podbicia oglądalności przez stację TVN, bo przecież nic tak nie ucieszyłoby widza, jak piękna katastrofa na parkiecie, w wykonaniu któreś z młodych dam, prawda? O sławie po raz kolejny, nie ma więc mowy
Jeśli nie sława to... podziw, druga z wymienionych cech Gwiazdy. W tym miejscu także pojawia się problem, bo owszem wszystkie wymienione osoby niewątpliwie są znane szerszej publiczności, popularne i przez tę publiczność lubiane, ale czy określenia te można uznać za tożsame z podziwem? Chyba jednak nie. Zastanówmy się bowiem nad powodami podziwiania serialowych aktorów, telewizyjnych prezenterów czy też córek polityków. Uroda, na którą przecież w znacznej mierze wpływają geny, duże pieniądze i luksus, w którym żyją są niejako konsekwencją wykonywanej pracy. Świadomy widz, oglądający z dystansem wszelkiego rodzaju programy z udziałem „Gwiazd”, zdecydowanie częściej lubi za talent, poczucie humoru, intelekt niż podziwia. Osobą godną podziwu jest bowiem artysta, dziennikarz itp., którego dorobek na trwałe zapisał się w historii kultury, mass mediów i innych dziedzin życia, wywarł istotny wpływ na życie ludzi. Z tego punktu widzenia widać doskonale, że osób biorących udział w Tańcu z Gwiazdami w żadnym wypadku, nie należy określać tym mianem.
Z każdą kolejną edycją coraz bardziej zadziwiają nazwiska osób uznawanych za potencjalne bądź aktualne gwiazdy w naszym kraju. Biorąc pod uwagę, że przez ów show„przewinęły się” tzw. pogodynki, nikomu nieznane modelki i zagraniczne piosenkarki, których wielkich przebojów nie słyszał nikt, tytuł programu powinien brzmieć Taniec z debiutantami byłaby to zdecydowanie bardziej adekwatna nazwa.
Coraz częściej dochodzi do kuriozalnej sytuacji, w której to tancerz-nauczyciel jest bardziej rozpoznawalny i lubiany niż tytułowa Gwiazda. Samoistnie nasuwa się wniosek, że gwiazd na firmamencie polskiego show-biznesu mamy, jak na lekarstwo, a te które są nimi naprawdę, po to żeby istnieć w świadomości ludzi, nie muszą bywać w programach różnej maści i brać udział w innego typu często żenujących przedsięwzięciach.
Stacja TVN powinna wyciągnąć z tego wnioski, czego jednak nie czyni zgodnie z zasadą Nie zabija się kury...Tym sposobem będziemy mieli X edycję Tańca z Gwiazdami, która owszem może okazać się kurą, ale znoszącą...zgniłe jajka, gdyż cierpliwość widzów zostanie wyczerpana.
Mądrzy ludzie mawiają, że trzeba wiedzieć kiedy skończyć. Produkcja programu także powinna zakończyć jego emisję, zanim Taniec z Gwiazdami, zamieni się w Taniec z Iksami, gdzie widzowie nie będą rozróżniać już ani gwiazd, ani tancerzy. Nadszedł już czas na stworzenie nowego programu, a co do gwiazd może w końcu zaczniemy szukać ich tam, gdzie najwłaściwsze dla nich miejsce, czyli... na niebie.
|