Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (219)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (315)
Poczekalnia (712)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane
Porozmawiajmy o rozmowie (18-05-2012 01:02)
Banda Sześciorga. Politycy są jak Heniek (10-05-2012 06:00)
PYTAM JAK BŁĄDZĘ (10-05-2012 05:59)
Banda Sześciorga. Politycy są jak Heniek (10-05-2012 04:39)
PYTAM JAK BŁĄDZĘ (10-05-2012 04:35)

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Leki na całe zło
Leki na całe zło
Siedzę sobie w pizzerii i jem, jakże by inaczej, pizzę, a raczej to, co pewna sieć bezczelnie serwuje pod tą nazwą. Zajadam, średnio usatysfakcjonowany, placek z czymś, co ma udawać wołowinę, gdzieniegdzie udekorowany fasolą z puszki znalezionej chyba w plecaku żołnierza Armii Czerwonej oswabadzającego Polskę. Ale trudno, pomyślałem sobie, raz na jakiś czas można upodlić kubki smakowe. Szczególnie, że miejsce, do którego się udałem, skusiło mnie jakąś promocją.

Siedzę więc sobie i zajadam tę „pizzę”, w pewnym momencie zwracając uwagę na dwie panie siedzące przy stoliku obok. Jedna z nich, o gabarytach zbliżonych do pewnego słynnego moździerza z czasów pierwszej wojny światowej, zwanego pieszczotliwie „… Bertą”, właśnie zakończyła konsumpcję i rozparła się wygodnie. Usatysfakcjonowana pożarciem porcji jedzenia, które mogłoby rozwiązać problemy żywieniowe małej afrykańskiej wioski, spytała koleżankę, czy ma może w torebce popularny lek na wzdęcia, ponieważ jej już się skończył. Tamta pokiwała przecząco głową, na co kolubryna przybrała wyraz twarzy dziecka, które nie dostało obiecanego cukierka i zaczęła się ubierać, na co z pewnym przestrachem zareagować mogły szwy jej garsonki. Na odchodne spojrzała się jeszcze w stronę pracownika ugniatającego ciasto i z rozmarzonym wzrokiem stwierdziła: ”mógłby i mnie tak oklepać, to bym schudła”.

W drodze do domu spotkałem ojca, wyraźnie rozjuszonego wizytą w aptece i sprawiającego wrażenie, jakby chciał do niej wrócić z popularnym wśród tych samych ludzi, od których mogła pochodzić puszka fasoli, narzędziem argumentacji kaliber 7,62 milimetra. Wyjaśniając swoje zdenerwowanie opowiedział, jak to przemiła pani aptekarka odprawiła go z kwitkiem, a właściwie niewykupioną receptą, ponieważ „ten lek za mało osób potrzebuje, by był sens zamawiania go”. W zamian zaoferowała mu parę cudownych parafarmaceutyków, suplementów diety i ziół, co prawda niezwiązanych z jego schorzeniem, ale za to wspaniale robiących na ciało, duszę i do tego bez recepty.

Stwierdziliśmy więc, że skoro żaden z nas nie potrzebuje innowacyjnej maści na rozstępy, zaoszczędzone pieniądze wydamy na ponadczasowy lek kojący nerwy (o ile oczywiście się go nie przedawkuje – wtedy efektem ubocznym może być ból głowy na dzień drugi). Usiedliśmy w knajpie z dużym telewizorem, skuszeni wizją oglądania futbolu na poziomie innym, niż ten, do którego przyzwyczaiła nam nasza reprezentacja (co akurat problemem nie jest). Podeszła do nas atrakcyjna, młoda kelnerka. Poprosiliśmy ją o dużą porcję leku dla każdego (dla ojca z sokiem, ostatnio coś mu się smak na słodkolubny zmienił). Dziewczyna przyjęła zamówienie, patrząc w ekran, na którym szła właśnie reklama superskutecznego środka na odchudzane, osiem kilo w ileś tam dni gwarantowane. Ona patrzyła na nią, jak człowiek po wczasach na pustyni na wodę, więc spytałem, po co jej taki środek, skoro wygląda świetnie. „No wie pan, muszę sporo zrzucić” – odparła łapiąc się za wyimaginowany wałeczek – dobrze, że są już takie środki, kiedyś to trzeba było na dietę iść – dodała.

Po paru dawkach złocistego leku bez recepty i ostatnim gwizdku sędziego opuściliśmy knajpę, żegnając kelnerkę z kryptonadwagą. Mieszkam z rodzicami po sąsiedzku (bo czasem trudniej jest przeciąć pępowinę niż rozwiązać węzeł gordyjski), więc wsiedliśmy do jednej taksówki i poinformowaliśmy taksówkarza, dokąd chcemy jechać. On odrzekł, że już, już, tylko weźmie proszek, bo go głowa od rana napieprza – „panowie, jak to dobrze, że są teraz te piguły przeciwbólowe dla nadciśnieniowców, nie wiem, jak sobie przez czterdzieści lat bez nich radziłem” – mówił z wdzięcznością skierowaną w stronę koncernów farmaceutycznych niczym ludzkość dziękująca Prometeuszowi.

Po dotarciu do mojego dwupokojowego królestwa postanowiłem, tknięty dziwnym przeczuciem, poszperać nieco na temat leków bez recepty. Przebiwszy się przez internetowe reklamy „suplementów przywracających siły witalne”, „czyniących z mężczyzny nieposkromionego ogiera”, poprzetykanych gdzieniegdzie propozycjami zakupu całego alfabetu witamin, moim oczom ukazał się raport, według którego wartość rynku suplementów diety w Polsce przekroczyła 1,7 mld zł, a pod koniec tego roku przekroczy 2 mld złotych. Zdaniem jego autorów, parafarmaceutyki stały się najszybciej rosnącą częścią rynku farmaceutycznego.

Chciałem się z tym z czystej przekory nie zgodzić, ale po prostu nie miałem jak – życie wytrąciło mi wszystkie argumenty. W każdym bloku reklamowym pojawia się choć jeden spot z magiczną formułką „Skonsultuj się z lekarzem lub farmaceutą”, a parugodzinny wypad w miasto uświadomił mi, że reklamy te znajdują bardzo podatny grunt, ponieważ prawie każdy znajdzie w sobie jakąś dolegliwość. A nawet jeśli nie, to skusi się na ten czy inny specyfik ot tak, profilaktycznie. I chyba wielu nie poprzestaje na jednej dolegliwości, ponieważ raport informuje, że statystyczny Polak na te cudowne tabletki wydał w zeszłym roku o jedną czwartą więcej, niż w 2007. Jak to czasem dobrze nie nadążać za statystykami…
Majkel
Ocena: 4,50, ilość głosów: 8, ilość wyświetleń: 1246
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Leki na całe zło
FLkOZmXVbbNMPScYZ
2k1gv5 , [url=http://ocshinnrcsvk.com/]ocshinnrcsvk[/url], [link=http://govmhqwonutb.com/]govmhqwonutb[/link], http://bzkfgdbqvkxm.com/
tNiWAgDIZhRcUXriwvX
30-05-2011 06:23:39 PM

unbRFRyZIxBpxCUm
r6eR9G hxcmnebxdyxd
OjTSMJiwKH
27-05-2011 02:37:16 PM

rQRnSPzMy
kk75vo iyhfzmuvlakv
BGIUvkeYYNGlT
22-05-2011 01:47:09 PM

cqfcxhYSAHeNjdM
You’ve got it in one. Cuodln’t have put it better.
HORIhBZk
21-05-2011 12:31:25 PM

Nie dość, że powszechne, to jeszcze rujnujące wątrobę... Na szczęście, nie używam cudownych preparatów. :)
Swoją drogą, od jakiś trzech lat czasopisma publicystyczne nieśmiało wtrącają artykuły na ten temat, ale niestety przydałaby się na ten temat większa kampania uświadamiająca.
lostkeys
10-06-2009 05:58:59 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Leki na całe zło
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

pranie wykładzin warszawa | Odchudzanie | pozycjonowanie google | projektowanie stron internetowych śląsk | loreal farby do włosów