Chcica na niezwykłość niejedno ma imię... Dziś, swój dzień, być może, obchodzą: Emanuel, Manuela,Feliks, Larysa, Nikifor, Teodor... Niech nam żyją sto lat! Albo, niech im ziemia lekką...!
Uwielbiam cudze ceremonie! Krótki przegląd rodziny i znajomych uświadamia mi, że nie tylko nikt z jednodniowych celebrytów nie zaprasza mnie na uroczysty posiłek (popijawę, fantazje kuchni chińskiej/francuskiej/włoskiej/meksykańskiej, eksperymenty własne, etc.), wraz ze sporami i pomysłami na etykiety. Czyje?
Strzelam!.. Na pewno etykiety polityków, polityki, Dody, Jacyków, Joli Rutowicz, kryzysu i opcji, upadku autorytetów, przestępczości nieletnich, zapaści służby zdrowia, urodzonych morderców, zbrodniczych niespodzianek, kontuzji Kuby Błaszczykowskiego, trudu Krzynówka, przypływów i odpływów Jelenia, zawirowań lojalności Beenhakkera (czy inaczej się pisze), doniesieniach o podejrzeniach o popełnienie przestępstwa już złożonych do prokuratury, względnie zapowiadanych na kolejnych konferencjach prasowych, prognoz pogody w relacjach prezydent-premier, prognoz wybudowania autostrad, wreszcie ochrony środowiska naturalnego.
Mogę tak jednym tchem proponować kolejne wiązki tematyczne, dziś, niestety tylko słane przeze mnie w przestrzeń około-felietonową... Z powodu braku pospolitego powodzenia osobistego tudzież wzięcia na owe konwertykle "żywych trupów"... Dlaczego? Otóż, reasumpcja niemal zawsze da się upchnąć w konstatację "Pora Umierać!".
Tymczasem, ja pogalopowałbym z ochotą na zaproszenie Emanuela... Wyrecytowałbym wszystko, co jeszcze pamiętam z Jego uniesienia! Jak to chodziło? Nazwisko Jego ma niewłaściwe asocjacje, w języku polskim. Kant! Cytuję, "Niebo Błękitne nade mną, Prawo Moralne we mnie", czy coś w tym guście! Wprawdzie, zdarzało mi się nader często mijać z prawdą, ale zawsze miałem skłonność do gwałtownych wzlotów... Moja fanka, w jednoczesnym poufałym związku z pewnym krytykiem, doniosła mi w mściwym oburzeniu na konkubenta, że miał o mnie się wyrazić, cyt. "Wyżej sra, jak dupę ma!". Czy nie powinienem obmyślić mu "Waterloo"?
Manuela? Za wysokie progi na moje nogi? Gwiazda "Big Brothera" w TVN, filmu ze słynnym "Gulczasem", nowa przyjaciółka Joli Rutowicz! Ochroniarze telewizyjnych imprez rozpoznaliby w mig, że jak Nikodem Dyzma, ale bez jego chamskiej charyzmy, usiłuję się wślizgnąć na salony!
Jak Feliks, to dla mnie albo św. pam. "czekista" Feliks Dzierżyński, co więcej skasował Ruskich, niż Polski Król Batory pod Pskowem, albo Feliks Falk, reżyser... Same VIP-y! Na casting do kolejnego filmu Falka się nie wybieram... Ponieważ rola "kelnera", chyba się nie mylę, została już z wirtuozerią prezentowana przez jakiegoś geniusza polskiej sceny, a mnie tylko odpowiadają aktorskie wyzwania z kuchnią w tle, bo moje ciało wciąż prosi "Jeść!".
Nikifor Krynicki nie żyje... Zresztą surowość Krystyny Feldman - też świętej pamięci - nie kojarzy mi się z obfitym w przysmaki i drinki przyjęciem.
Wreszcie, Teodor! Jedyny mi znany i to implicite, chociaż bliski, Teodor Parnicki, także należy do Lepszego Świata.
Ale nie marzę o spotkaniu, jakkolwiek jest pewne, że któregoś dnia, zostanę niespodziewanie zaproszony... Jednak niech każdy zważy, że nie pcham się, bez względu na to, czy mam chcicę!
|