Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Dobra reforma?
Dobra reforma?
Głównym założeniem reformy liceum jest to, aby szkoła kształciła gruntowniej i lepiej przygotowała uczniów do studiowania. Z jednej strony to bardzo dobry pomysł, bo na studiach zdobywamy wiedzę, która teoretycznie powinna być nam przydatna podczas kariery zawodowej i związana z branżą w jakiej chcemy pracować. Ale tylko teoretycznie, bo w praktyce czasami uczymy się rzeczy, które nijak się mają do nazwy naszego kierunku. Ale to już inna bajka…
Wracając do reformy liceum, jestem tą szczęśliwą osobą, która miała możliwość zdawać Nową Maturę wprowadzoną przez byłego Ministra Edukacji Narodowej Romana Giertycha. Uznałam, że szczęśliwą, bo patrząc na kolejną reformę liceum projektu pani Minister Katarzyny Hall cieszę się, że maturę mam już za sobą…
Sensowne jest to, że uczeń zaczynający naukę w liceum wybiera klasę o określonym profilu. Umożliwia mu to zgłębianie wiedzy z wybranych przedmiotów w sposób szerszy i dokładniejszy. Co za tym idzie uczeń w tym przypadku zaczyna przygotowanie do matury pod określonym kątem. Kolejnym krokiem w tym kierunku jest ograniczenie niektórych przedmiotów w siatce godzin, a zwiększenie liczby zajęć z przedmiotów fakultatywnych, z których uczeń chce zdawać maturę. Przykładowo, licealista chcący zdawać na egzaminie dojrzałości matematykę, fizykę i chemię ma ograniczoną liczbę godzin z biologii, WOS-u i geografii. Jest to bardzo korzystne, ponieważ uczniowie skupiają się na przedmiotach, z których będą zdawać maturę, na tym co ich interesuje i z czym wiążą swoją przyszłość. Wydaje mi się, że jest to bardzo mobilizujące, a młody człowiek zaczynający studia ma już pewne zaplecze wiedzy dotyczącej kierunku, który chce zgłębiać. Nie tak jak było to niezreformowanym liceum, gdzie uczniowie dysponujący skrawkami wiedzy z każdego przedmiotu byli niewystarczająco przystosowani do studiowania wybranego przez siebie kierunku. Ale co z przedmiotem obowiązkowym jakim jest religia, który towarzyszy uczniom do końca ich edukacji w szkole średniej? Czy na prawdę jest ona niezbędna? Chyba każdy zdaje sobie sprawę jak wyglądają zajęcia z tego przedmiotu… To odrabianie zadań domowych na kolejne zajęcia, zabawa telefonami komórkowymi i plotki z koleżankami. Może lepiej byłoby w miejsce Religii wprowadzić więcej godzin z przedmiotów fakultatywnych, które przygotowują uczniów do matury?
Osobną kwestią są języki obce. Uczeń zaczynając liceum wybiera dwa języki nowożytne na dostosowanym do swoich możliwości poziomie i uczy się ich przez dwa lata. W trzeciej klasie z głębia wiedzę tylko z jednego języka obcego, tego który chce zdawać na maturze. Jak wiadomo na egzaminie dojrzałości obowiązkowy jest jeden język obcy nowożytny. Moim zdaniem bardzo dobrze, ze język obcy jest obowiązkowy na maturze. W dzisiejszych czasach znajomość przynajmniej jednego języka obcego na poziomie średniozaawansowanym to podstawa. Przydatna jest także nauka tego drugiego języka przez pierwsze dwa lata liceum, co poszerza horyzonty lingwistyczne uczniów.
Ale po co matura obowiązkowa z matematyki? Dlaczego humanista, uczeń, który przykładowo pragnie iść na studia prawnicze musi zdawać maturę z matematyki? I przy tym przygotowywać się do matury z historii i WOS-u? Mija się to całkowicie z celem i jest krzywdzące dla takiego licealisty. Młody człowiek chcący iść na studia o kierunku matematycznym musi zdać na maturze tylko matematykę i dostanie się na wymarzony kierunek, a humanista musi uczyć się matematyki (z którą w ogóle nie wiąże przyszłości) i historii, która jest jego pasją. W tym przypadku musi włożyć w przygotowanie do matury o wiele więcej pracy i wysiłku. Kolejną kontrowersyjną kwestią jest wybór poziomu na jakim uczeń chce zdawać egzamin z określonych przedmiotów. Obecnie licealista musi wcześniej zadeklarować poziom matury. Kiedy ja zdawałam egzamin dojrzałości, po napisaniu go na poziomie podstawowym z danego przedmiotu, mogłam zdecydować się na poziom rozszerzony lub zrezygnować. Jest to sprawiedliwe podejście. Uczniowie powinni sami decydować o sobie, bo przecież to oni wiedzą najlepiej, czy czują się na tyle nauczeni, żeby przystąpić do wyższego poziomu egzaminu. Poziom podstawowy i rozszerzony różnią się bowiem od siebie diametralnie stopniem trudności. Podejmując decyzje o egzaminie rozszerzonym i zdając go słabo przekreślamy swoje szanse na dostanie się na studia. Pisząc początkowo poziom podstawowy, a potem rozszerzony (nawet gdy zdamy go średnio), mamy o wiele większe szanse na dostanie się na wymarzone studia. A co z kluczem odpowiedzi do nowych arkuszy maturalnych? Może nie ma tego problemu w przypadku przedmiotów ścisłych, ale jeśli chodzi o język polski i przedmioty humanistyczne? A podobno nowa szkoła ma uczyć kreatywnego myślenia, a nie odgadywania intencji autora… Jednak w przypadku nowej matury jest całkiem inaczej. Egzaminatorzy powinni sprawdzać egzaminy maturalne pod kątem wiedzy ucznia, a nie według klucza. Każdy uczeń bowiem ma możliwość do własnej interpretacji dzieła i wcale nie znaczy, że musi być ona błędna.
Czy wprowadzenie trzyletniego liceum było w ogóle dobrym pomysłem? Nauczyciele pędzą z materiałem, którego jest bardzo dużo, a czasu niewiele. Przecież „nauka w szkołach powinna być prowadzona w taki sposób, aby uczniowie uważali ją za cenny dar, a nie za ciężki obowiązek” jak powiedział Albert Einstein A jednak jest chyba odwrotnie… Podsumowując, reforma szkolnictwa nie jest do końca dopracowana i należałoby przemyśleć jeszcze wiele kwestii chcąc faktycznie przygotowywać młodych ludzi do studiowania i kreatywnego myślenia. Obowiązkowy język obcy na maturze, profil klasy do wyboru i zwiększona liczba przedmiotów fakultatywnych od drugiej klasy liceum – owszem. Ale obowiązkowa matematyka na maturze i wcześniejsza decyzja na jakim poziomie zdawać egzamin, sprawdzanie arkuszy według klucza? Czy to daje możliwość decydowania uczniowi o sobie i rozwijania się w kierunku, na którym mu zależy? Przecież nowoczesna szkoła podobno stawia na piedestale ucznia i jego potrzeby! Ale czy tak jest w rzeczywistości i czy nowa reforma spełnia te założenia?
kosti
Ocena: 4,65, ilość głosów: 23, ilość wyświetleń: 678
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Dobra reforma?
ciekawe dlaczego jesteś taki zmartwiony?
kosti
25-03-2009 01:23:51 AM

Wpadka
Je suis tres desole!
Andy Rutheford
24-03-2009 11:33:43 PM

Jestem dziewczyną Drogi Andy:) Cieszę się, że mój tekst sprowokował Cię do myślenia:) A o ocenę pytam z ciekawości, bo ten felieton napisałam na potrzeby zajęć na uczelni i właśnie na ocenę... Dlatego jestem ciekawa, jak postrzegają go inni. Swoim ostatnim komentarzem zachęciłeś mnie do zwiększenia ilości swoich tekstów:) Muszę przyznać, że Twoje felietony są na bardzo wysokim poziomie, są szalenie interesujące i aż dziw, że nie jesteś humanistą, bo zręcznie i ładnie posługujesz się słowami:)
kosti
24-03-2009 10:33:00 PM

Drogi Kosti
Musisz jedno zrozumieć. Zadaniem felietonisty nie jest dostać ocenę, ale zmusić odbiorcę do myślenia/dyskusji/budowy lub zmiany poglądów/etc.

Oceniam wiele felietonów. Tylko Twój w ostatnim czasie sprowokował mnie do dyskusji. To o czymś świadczy. Pozdrawiam.
Andy Rutheford
24-03-2009 08:38:25 PM

Drogi Andy nawet ja nie wiem co to jest palindrom, więc raczej przesada jest stwierdzenie, że taką wiedzę trzeba mieć na maturze! Poza tym nie chodzi o trafianie w intencję autora, bo pewnie jak wiesz istnieje coś takiego jak otwarta interpretacja i dzieło otwarte (Umberto Eco). A swoją drogą jak ścisłowiec może pisać tyle felietonów? Czyli jednak ten polski do czegoś Ci się przydaje:) Szkoda, że nie oceniłeś mojej pracy, choć nie wiem dlaczego, skoro wywołała u Ciebie takie zainteresowanie:)
kosti
24-03-2009 08:19:35 PM

Umiejętność prawidłowego wysławiania się jest już, o czym wspominałem, opanowana przed pójściem do liceum. A na maturze z polskiego pytania dotyczą analizy językowej z pełnymi nazwami, i uzasadnieniami użycia, środków stylistycznych. Należy umieć interpretować intencję autora. Co gorsza interpretować wiersze i pisać długie wypracowania. Dla ścisłowca takie umiejętności są zbędne w życiu codziennym.

Ponadto, paradoksalnie, matematyka jest używana znacznie częściej w codziennym życiu, niż umiejętność analizowania wierszy, czy dostrzegania różnicy pomiędzy "oksymoronem" a "palindromem".
Andy Rutheford
24-03-2009 12:01:23 PM

też zdawałam maturę z matematyki o dziwo:) także na poziomie rozszerzonym, a studiuję... filologię polską:) więc co nieco orientuję się w tej kwestii. ale przecież drogi Andy tabliczki mnożenia uczą się dzieci w podstawówce i jeśli nie nauczą się jej za młodu, to nic już się z tym nie zrobi:( a na maturze z matematyki obowiązkowe są rachunki prawdopodobieństwa, geometria i inne dziedziny, które nie są niezbędne w codziennym życiu. A jednak umiejętność ładnego wysławiania się jest potrzebna w prawie każdej profesji, jeśli chcemy wypaść przed kimś pozytywnie:)
kosti
24-03-2009 11:31:54 AM

No więc widzisz!
Tak naprawdę nie uważam, że język polski na maturze to błąd. Podobnie jest z matematyką!. Mówisz, że w polsce umiejętność czytania ze zrozumieniem wypada fatalnie. A ja nadmienię, że w Polsce podstawowe umiejętności matematyczne, jak chociażby tabliczka mnożenia, u osób po maturze są na żenującym poziomie. Matematyka na poziomie podstawowym to dobry pomysł.

I nie mów mi, że poziom jest wysoki, bo zdawałem maturę z matematyki z obu poziomów i:
a) 30% z poziomu podstawowego można otrzymać przy absolutnie minimalnym wkładzie pracy;
b) poziom trudności matury z polskiego dla ścisłowca jest proporcjonalny do trudności matury z matematyki dla humanisty.
Andy Rutheford
24-03-2009 10:24:12 AM

Jednak posługiwanie się w sposób poprawny i komunikatywny polszczyzną przyda się każdemu człowiekowi, w każdym zawodzie. A jednak, to czego uczą nas w podstawówce, to o wiele za mało. Poza tym muszę nadmienić, że niedawno przeprowadzono w Polsce test na umiejętność czytania ze zrozumieniem i wypadł fatalnie! Polacy nie rozumieją prostych instrukcji, czy nawet rozkładów jazdy! A jak wiadomo zadanie na czytanie ze zrozumieniem jest na maturze, więc jednak obstaje przy tym, że język polski jest przydatny w każdej sferze życia:)
kosti
23-03-2009 11:37:10 PM

Nie ocenię felietonu, ale zadam autorowi takie oto pytanie:
Dlaczego matematyka nie ma być przedmiotem obowiązkowym na maturze, a język polski jak najbardziej? Skoro jestem ścisłowcem i nie wiążę swej przyszłości z kierunkami humanistycznymi, komunikatywne podstawy języka zdobyłem na długo przed pójściem do liceum.
Andy Rutheford
23-03-2009 10:38:09 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Dobra reforma?
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

silniki elektryczne | nosidełka | wentik.otiset.pl | Kalkulator kredytowy | zasilacze komputerowe