Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Chipsy na scenie teatralnej
Chipsy na scenie teatralnej
Dzisiaj postanowiłam zrobić sobie przyjemność i w tym celu wybrałam się do teatru. Cieszyłam się bardzo z tego powodu, ponieważ była to niedawno wystawiona sztuka na której jeszcze nie byłam, no i udało mi się dostać bilety – co wcale nie należy do najłatwiejszych zadań. Wszystko było bardzo fajnie i „różowo”, dopóki nie zorientowałam się, że w teatrze jest cała wycieczka szkolna. Uśmiech z twarzy szedł mi momentalnie i miałam niestety rację tracąc entuzjazm. Większość osób przyszło na sztukę z przymusu, rozmawiali przez prawie cały czas albo pisali do siebie sms-y. Ten słyszalny co chwilę dźwięk wibracji telefonu był okropny! W kulminacyjnym momencie spektaklu widzowie usłyszeli nawet głośny dzwonek telefonu, ponieważ jeden z młodych ludzi zapomniał go wyłączyć. Ja rozumiem, że przedstawienie było bardzo trudne do zrozumienia, sama w niektórych momentach nie potrafiłam się skupić, ale młodzież „zapędzona” obowiązkowo do teatru nawet nie próbowała tego zrobić. I jeszcze ten okropny odgłos szeleszczącego co chwilę opakowania po chrupkach albo batoniku! Okropność!

Po wyjściu z teatru zaczęłam się zastanawiać nad postępowaniem młodych. Sama nie należę do osób starszych jednak niektórych zachowań nie potrafię zrozumieć. Może jest tak dlatego, że kocham teatr, a nawet jestem maniaczką teatru i najchętniej bym w nim zamieszkała. Nie wiem czy myślę dobrze, ale zastanawia mnie po co ludzie nie lubiący teatru chodzą do niego? Nawet jeśli jest to wycieczka ze szkoły to przecież można na nią nie iść. Ma to nawet swoje pozytywne strony - osoba ma dzień wolny, a ludzie w teatrze mają ciszę i mogą w spokoju przeżywać spektakl. Patrząc na tych ludzi nasuwa mi się jednak inne pytanie - dlaczego oni nie lubią teatru? Może nie podoba im się to, że czasem grane są tam sztuki z przed kilkunastu lat, może źle się czują w bezpośrednim kontakcie z aktorem, który czasami angażuje publiczność na potrzeby spektaklu? A może po prostu antrakt jest za krótki, a krzesła w teatrze niewygodne? Ale tego chyba nie wie nikt, myślę że nawet oni sami.

Ale czy cała młodzież jest anty kultura i anty teatr? Na pewno nie! Tworzy się tu pewna sprzeczność, wystarczy bowiem rozejrzeć się w teatrze na wieczornej sztuce żeby zobaczyć, że część sali zajmują bardzo młode osoby. Sama wiem z doświadczenia, że niektóre są na danej sztuce już nie pierwszy raz i nadal są zafascynowani na tyle, że chcą przyjść na kolejny spektakl. Pomimo tego nie są znudzeni, nie szeleszczą chipsami, żeby sobie umilić czas, nie zapominają wyłączyć telefonu. Bardzo podziwiam takie osoby, bo ja pomimo że jestem wielbicielką teatru nie mogła bym trzydzieści razy oglądać tego samego, a znam osobiście takich rekordzistów.

Kolejnym dowodem na to, że istnieje miłość młodych do teatru są przeróżne szkoły i warsztaty aktorskie. Zawsze na takie przedsięwzięcia jest wielu chętnych, a mało miejsc. Młodzież, a w zasadzie ich rodzice potrafią wyłożyć duże pieniądze, żeby ich dziecko uczyło się dykcji z aktorem dramatycznym, śpiewu z musicalowym, a ruchu z aktorem z teatru pantomimy. Takie zajęcia to duże przeżycie dla młodego człowieka, ale przede wszystkim okazja do podpatrzenia z innej strony na pracę aktora, no i do nauczenia się nowych rzeczy.

Trudno więc napisać jednoznacznie i o młodych ludziach i o tym co sądzą o takiej instytucji jak teatr. Każdy jest indywidualnością i lubi coś innego. Ja osobiście za teatr oddała bym chyba wszystko. Apeluję i do tych młodszych i do tych starszych, aby nie zapominali o istnieniu teatru i starali się odwiedzać to miejsce. Nie z przymusu, ale z potrzeby serca. Z potrzeby oderwania się od szarej rzeczywistości i przeżycia czegoś wzniosłego. Teatr to magiczny świat funkcjonujący w innej rzeczywistości, który zaprasza każdego z nas. Każdy kto spróbuje na pewno pokocha to miejsce.
Tylko nie zapominajmy przed wejściem wyłączyć telefon!
Baran(ek)
Ocena: 2,20, ilość głosów: 10, ilość wyświetleń: 652
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Chipsy na scenie teatralnej
...bym
baranku, ślicznie i okrągłymi zdaniami napisane. Szkoda tylko, że efekt psują zdumiewające baranki ortograficzne.
janeczek
03-03-2009 10:01:18 AM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Chipsy na scenie teatralnej
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

ekspresy do kawy | Spis Stron Internetowych | szafy metalowe szkolne | news | warsztat samochodowy białołęka