Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Ostatnia, świąteczna prosta
Ostatnia, świąteczna prosta
„Wszystko kiedyś przemija, nawet najdłuższa żmija” powiedział kiedyś (może rymując nieco na siłę) klasyk. Jakby się do owej sentencji nie zabierać zawsze okazuje się, że jest ona zabójczo trafna. Jeszcze nie tak dawno zdrapywaliśmy resztki zaschniętego jedzenia z dywanów i dekorowaliśmy domy kilometrami migających lampek (przyczyniając się notabene do rychłego zalania Holandii) a już na horyzoncie pojawiła się świąteczna meta.

Zmierzamy do niej niechętnie, ale co poradzić? Okres spożywczej samowoli nieuchronnie się kończy. Dodatkowe kilogramy wygodnie osadzają się wokół bioder, a wystające niegdyś żebra pokryła urocza warstwa czegoś, potocznie nazywanego "sadłem". Jednak święta są głównie po to żeby się najeść, napić, przy tym odpocząć (co niestety się zaprzecza) oraz (to już w drugiej kolejności) spotkać się z rodziną. Wiele osób próbuje sprytnie połączyć wszystkie czynności, lecz pomimo ściśle określonego planu, nie układa się to po ich myśli. Koniec końców zostajemy bez rodziny, nie jedząc, lecz pijąc i wpatrując się w szklany ekran, gdzie Piotr Kupicha krzywdzi piękne niegdyś rodzime kolędy. Podobno każde święta mają swój urok.

Wróćmy jednak do świątecznej mety. Gdy przeczołgamy się przez jej straszną linię wszystko wróci do dawnego porządku. Z ulic znikną tabuny natrętnych mikołajów, kolorowe dekoracje zostaną spakowane do kartonowych pudeł i wyniesione do piwnicy, a cała ta charakterystyczna podniosłość opadnie z hukiem. Pojawia się pytanie - Po co nam w takim razie święta? Rozważając wnikliwie wszystkie plusy i minusy stwierdziłem, że są nam jednak potrzebne. Ktoś powie pewnie - "Tak, jak rybie ręcznik" .Uważam jednak, że po pierwsze zawsze mniej lub bardziej, ale udaje nam się doprowadzić dom do stanu szeroko pojętej czystości. Nie zawsze wygląda on może jak studio "Dzień dobry TVN" , ale zaczyna przypominać studio uboższej, bo publicznej bliźniaczki - "Kawy czy herbaty".

Po drugie przynajmniej na tydzień znika nam z twarzy charakterystyczny dla polaków wyraz: "spieprzaj dziadu" i jesteśmy nawet w stanie podać rękę przy witaniu się z niezbyt lubianym sąsiadem aka "debilem z góry".

Po trzecie, wykupując stosy niebiodegradowalnych, tandetnych stroików, pluszowych mikołajów i nowych garnków hamujemy kryzys, powoli wpełzający na terytorium naszego kraju.

Po czwarte (jak już wspomniałem) spotykamy się, choć nie zawsze nam to wychodzi, z dawno nie widzianą rodziną. W końcu można w spokoju porozmawiać, wymienić się istotnymi uwagami, bądź skrytykować nowy pomysł na świetny biznes.

Największym plusem jest jednak to, że jesteśmy w tak dobrym nastroju, że włączając radio zapominamy, jak strasznie denerwuje nas piosenka "Last Christmas", a uruchamiając do życia telewizor podziwiamy wigilię w rodzinie Lubiczów, opowiadamy sekundę przed lektorem każde słowo ze znanego na pamięć "Kevina" i zastanawiamy się godzinami, dlaczego w "M jak miłość" do cholery jest lato? Mówiąc prościej - mamy czas na rzeczy, których w codziennym "najn tu fajf" życiu robić nie możemy. Stanowi to dla nas swoisty urlop, okres błogiego odpoczynku, bardzo potrzebną kurację antystresową. Coś w rodzaju "apapu", "skrzypo-vity" i "stoperanu" w jednej kapsułce.

Jednak każda kuracja się kiedyś kończy- ta po kilku dniach, więc musimy wracać do pracy. Pewnie za parę tygodni miło będziemy wspominać stanowczo za krótkie święta. Wtedy nie będzie jednak czasu ani na "Kevina", ani na "M jak miłość" (w którym jak na złość będzie zima). Być może tylko na "Klan"…
Michał Z.
Ocena: 2,78, ilość głosów: 9, ilość wyświetleń: 499
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Ostatnia, świąteczna prosta
Nie zgadzam się (!)
To są przecież święta BOŻEO NARODZENIA! Nie poruszyłeś wcale aspektu RELIGIJNEGO. Dlatego ten felieton wydaje mi się pusty, pozbawiony jakiejkolwiek wartości
M.
28-12-2008 10:50:06 PM

ja ziąąą.
podoba mi się zakończenie. i to, że potrafiłeś zadac i pytanie i znaleźć kilka plusów oraz wypisać je w przystępnym języku. mogłeś jeszcze dodać że swięta zaczynają sie powoli w listopadzie, ale i bez tego dobrze sobie poradziłeś. no i w końcu tematyka świąteczna - temat już wszystkim znany oraz obcykany we wszystkich prawie aspektach. chwali sie, że się go podjąłeś i nie zanudził człowieka na śmierć - to duuży plus, Miczu. ;) zacząłeś tak, nijak, bez żadnego innego uczucia niż wyśmianie, ale na końcu potrafiłeś pokazać, ze ujmuje nas ciągle ta magia świąt - i to dobrze. podobało mi się to bo zaskakiwało tą zmainą nastroju.
dobrze, pozytywnie. i jeszcze wmieszanie to zmiar klimatycznych, podobało mi się.
uważam, że stać Cię na jeszcze więcej. ale podoba mi się, naprawde.
chyba dopadł mnie klimat świąt bo nie mam co skrytykować.
będziemy tęsknić, do zobaczenia w nowym roku ;*:*
Martynuu.
27-12-2008 08:22:37 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Ostatnia, świąteczna prosta
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

Restauracja Oberża PRL | youtube | akwilejski.info24.zgorzelec.pl | zasilacze komputerowe | sklep z e-bookami