Poruszę dzisiaj problem pewnej społeczności..a mianowicie okularników. Wbrew pozorom ich życie nie jest takie złe. Faktycznie, dobre też nie, ale jednak okulary w cudowny sposób poprawiają wzrok. Racja, że nie można w nich pływać, tańczyć i lepiej nie wybierać się w nich na imprezy, ale jakże one są nam bliskie i niezbędne, kiedy musimy choćby przeczytać książkę, czy skorzystać z komputera.
Zastanówmy się więc najpierw, co jest przyczyną coraz częstszych chorób oczu w społeczeństwie? Myślę, że każdy zna odpowiedź na to pytanie, otóż rozwijająca się technika, a więc komputery i telewizory uszkadzają nasze oczy. Trochę to przykre, aczkolwiek nieuniknione. Jednak zmyślni naukowcy i specjaliści, już radzą sobie z tym problemem, wprowadzając na rynek okulary z antyrefleksem. Tak, więc jeden problem z głowy.
Teraz pomyślmy o rzeczach bardziej przyziemnych. Otóż okulary lubią znikać... i to dosłownie. Codziennie rano przysparzają ogrom problemów, gdy "schowają się" w najmniej oczekiwanym miejscu. Każdy okularnik wie teraz o czym mówię, bo ja sama często czuję się jak bajkowy Hilary, szukając własnych binokli. Bólem dla NAS jest to, że problem znikania nie zostanie rozwiązany za pomocą techniki i nauki, ponieważ kłopot leży w naszej sklerozie.
Przypuśćmy, że po odnalezieniu już swoich patrzałek ruszymy do szkoły. W porządku, wiosną nie ma problemu, ale jesień i zima są prawdziwymi zmorami dla okularów. Jesienią deszcz je zachlapie, a zimą ogarnie je senny obłoczek białej pary, tak, że nie widać poza nim otocznia. To właśnie bywa największym problemem i zarazem niebezpieczeństwem, bo jeżeli w porę nie uporamy się z ów wyziewem możemy paść ofiarą nadjeżdżającego rowerzysty, albo co gorsza wpaść na wściekłego Mochera.
Gdy dojdziemy do szkoły (oczywiście w zaparowanych szkłach) po tej wybitnie męczącej przeprawie, okazuje się, że nasze okulary są straszliwie brudne, tak więc w trybie natychmiastowym próbujemy wytrzeć je specjalną szmatką. Tak... właśnie "specjalną"... w tym momencie wybuchamy złością, bo owa niezwykłość ściereczki okazuje się bujdą na resorach. Efekt po oczyszczeniu staje się jeszcze bardziej opłakany, w związku z tym rezygnujemy z pucowania jeszcze szybciej, niż uprzednio zdecydowaliśmy się na nie. Pełni pokory olewamy problem z naszymi drugimi oczami i udajemy, że nic się nie dzieje (choć w głębi duszy mamy ochotę przejechać walcem nasze gogle).
Podsumowując, cały proces wygląda dosyć niepokojąco, ale w gruncie rzeczy, gdyby nie te kłopotliwe i skomplikowane szybki z oprawką, ludność oślepłaby. Pamiętajmy również o tym, że technika postępuje, ogólnodostępne są już soczewki, i to nie tylko korekcyjne, ale również zmieniające kolor tęczówek (patrz. allegro.pl). W sumie niby to takie wygodne, ale osobiście nie przepadam za ciałami obcymi w oku, dlatego będę tradycjonalistką i poprę okulary. W dodatku obecne oferty w salonach optycznych oferują nam wielki wybór kolorów i kształtów oprawek, tak więc są one nie tylko ozdobą oka, ale i całego wizerunku. Polecam, więc okulary wszystkim mającym problem ze wzrokiem i wzywam do tego, aby się ich nie wstydzić. |