Człowiek musi spać. Fakt to niezaprzeczalny. Sen jest nam niezbędny do życia, sen jest zdrowy. Stwierdzone jest ponadto, że na sen powinno się poświęcać aż trzecią część życia. 8 godzin dziennie, 56 godzin w tygodniu i aż 118 dni w roku. To prawie 4 miesiące! Tak brzmi teoria.
Jako człowiek wierny teorii więc, uważam, że jest to zdrowe, i jak najbardziej się z tym zgadzam. Dlatego gdy tylko za oknem zapada zmrok, a dobranocka minęła już parę godzin wcześniej, zaczynam przysypiać. Wystarczy ułamek sekundy, odrobinę dłuższe mrugnięcie, a ja śpię niczym niedźwiedź w trakcie zimy. Dosłownie. Możecie wysadzić obok mojej głowy bombę, a ja nawet nie otworzę oczu!
To wszystko jednak mija, kiedy przychodzi mi położyć się spać do własnego łóżka. Mogę spać na Waszej podłodze, w fotelu, na kanapie, na stojąco. Nawet w pociągu pełnym ludzi, którzy jeszcze nie słyszeli o mydle. Ale gdy tylko moja głowa dotknie mej własnej poduszki, niczym za dotknięciem czarodziejskiej różdżki - budzę się. I nie potrafię dalej spać.
Codziennie - dzień po dniu, po kolejnym dniu, i znów - zasypiam po 2, czasem 3, a nawet 4-6 godzin. Czasem, gdy nadchodzi 6 rano, wiem, że dalsze próby nie mają sensu. Ale dlaczego tak się dzieje? Dlaczego nie umiem zasypiać? Ponieważ umiem myśleć!
Gdy tylko ląduję we własnym łożu, w celu odbycia tradycyjnego rytuału zrestartowania własnego mózgu, moje myśli mówią - nie! I mózg zaczyna szaleć. Mogę myśleć o wszystkim. W zeszłym miesiącu wymyśliłem fabułę do czterech książek. Założyłem też siedem firm - budując, w trakcie zasypiania, pełny ich biznesplan. Nauczyłem się na pamięć dwustu nowych słówek po niemiecku, a nawet zrozumiałem, w jaki sposób Michael Jackson został białasem! To wszystko jednak na nic. Bo wprawdzie, kiedy zegar wybija czwartą, ja jestem na szczycie mojej kreatywności. Ale już nad ranem, wraz z budzikiem, wszystkie pomysły mijają, i żaden nie zostaje w pamięci.
Dlatego nadal nie jestem biznesmenem. Nadal nie zostałem pisarzem, bo nie wiem o czym pisać. Nauczycielka niemieckiego znowu na mnie narzeka, że nic się nie uczę. Aha - i przepraszam, że ten felieton jest taki beznadziejny. Wczoraj w nocy wymyśliłem coś genialnego. Ale nie pamiętam, co to było!
ALEA IACTA EST... - www.aie.bloog.pl |