Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Fest Kanarek
Fest Kanarek
Kolejna elekcja?
Dopiero co wybierałem, w sondażu w Polsce, „naszego” prezydenta w Ameryce, a już szykuje się kolejna elekcja. I to w kraju nad Wisłą! Kto jest najlepszym publicystą? Plebiscyt, przez internet!
Jeżeli myślicie, że jak zawsze odruchowo kliknę, pardon wybiorę, co mi podsunie usłużny PR, pod auspicjami „onet.pl”, czy innego medialnego potentata, czyli władzy, to się mylicie! Wieki temu byłem nawet w sztabie wyborczym osobnika, spopularyzowanego kryptonimem „Bolek”. Wraz z kilkoma innymi „inteligentami”, którzy lekko z siebie żartując w ten kabaretowy, dobroduszny sposób, próbowali obłaskawić, czy środowiskowo „zalegalizować” swój wybór ewidentnie „prostego człowieka”, powiedzmy, co najwyżej półinteligenta, do najwyższych godności w Odrodzonej Rzeczypospolitej. Niebawem okazało się, że ów „prosty człowiek” nie tylko się wypiął na swój elektorat, ale też wprost z trybuny parlamentarnej został publicznie pomówiony, jako tajny współpracownik reżimowej „Bezpieki”. Były na to jakieś kwity. On sam ze stosowną dla siebie nonszalancją potwierdził, że coś tam kiedyś podpisywał. Ponieważ cała jego dotychczasowa kariera była usiana rozczarowaniami doń dawnych towarzyszy opozycji niepodległościowej, ksywa „Bolek” jako jego służbowy kryptonim TWP raz po raz jest publicznie używana przez jego wielu kolegów z dawnej opozycji. Osobnik ów znany ze swej pamiętliwej mściwości i wikłania instytucji państwa w prywatę, jak dotąd, nie wszczął procesu przeciw rzekomym oszczercom. Czy nie warto się zastanowić, dlaczego?
Co do mnie, skręcałem się z zażenowania przed żoną, która chociaż dobry lekarz, z pewnym trudem, wyciągnęła mnie z ciężkiego zapalenia płuc, którego nabawiłem się w swoich całodobowych stróżowaniach w sztabie wyborczym „Bolka”. Uważała go wyłącznie za to, co było już wówczas widoczne gołym okiem dla trzeźwo myślących Polaków. Właśnie za „Bolka”! Tak spuścizna po quasi inteligenckiej nowomowie przezywała „roboli”. O kimś takim pieszczotliwie, prawie bez złośliwości, śpiewać miała własna żona „Wstań Zenek, wstań... Rusz się Zenek do roboty”. Taki „Zenek”, czy „Bolek” z wrodzonego braku kultury szedł spać w kufajce, by rano na piramidalnym zwykle kacu, siorbnąć wody, warknąć na kobietę, jeżeli już trzeba by było przerwać milczenie, skomentować środowisko naturalne, „k... , ale piździ...” i udać się na stanowisko pracy. Narzędzia „Bolka”, to dźwignie i maszyny proste: miotła, szufla, młotek, przebijak, śrubokręt, itp.itd. Ktoś taki, jak elektryk, hydraulik, mechanik, itp. to arystokracja robotnicza. Ale, czy brak potwierdzonego np.instytucjonalnie rozwoju tego rodzaju „arystokraty posługiwania się narzędziami prostymi”, dajmy na to w zakresie usług elektrycznych itp., to kwalifikacja wystarczająca do sprawowania Rządu Dusz czterdziestomilionowej i niejednorodnej zbiorowości? W migotliwie zmiennej rzeczywistości Globalizmu i jego równie agresywnych Antynomii? Gdyby za Nobla obdarowywać poza stosowną kasą Godnością Prezydenta, czy więcej wątpliwości mógłby budzić wybór np.Miłosza? Twórcy przesłania „Ty, który skrzywdziłeś prostego człowieka”?
Zatem, teraz, kiedy znów jestem ważny, znów mam wskazać kogoś, kto jest najlepszy, nie popędzajcie mnie! Wystarczy, że PR wysoko specjalistyczny, sprawdzony we wszystkich „narodowych plebiscytach”, w dodatku par excelance inteligencki – via internet „onet.pl” podsuwa mi „politycznie poprawne” alternatywy spośród kilku, kilkunastu imion publicystycznej mimikry Kraju nad Wisłą.
Co więcej, żeby „wiedziały gały, co brały” Klasa Politycznej Alternatywy sprowadza się do czterech fotografii. Jak interesujące są to portrety lobbowanych figur!

Najintensywniejsze przyciąganie portretu z ekranu internetu idzie od „pary” Lis, Olejnik. Natychmiast mówię „nie” – dla Olejnik. Mam takie usposobienie, że jak się kogoś naprawdę lękam, to – eo ipso – nie lubię!
Majestatyczny Sekielski mógłby stanowić ich alternatywę, gdyby nie ten jego publicystyczny kompan. Nazwiska nie pamiętam. W ekranizacjach posępnego Dickensa mógłby grać zawistnika, małego gnoma, który ma kłopoty gastryczne, jak nie przymierzając aktualny... Ale, do rzeczy! Jest chyba chociaż trochę inteligentniejszy?
Skupmy się na meritum! Oto Lis... Na pierwszy rzut oka, od razu wiedziałem. Who is who… Zawsze awansowana – przez wszystkie systemy dbające o własne bezpieczeństwo – młodość! Przy tym, wręcz bioologiczny wzór poprawności, w każdym z jej atrybutów!
Wysoki, przystojny, elegancki, estetyczny w każdym calu (tego możecie nie czytać- z wyjątkiem nadpsutego meszku na froncie jasności uzębienia). Powściągliwe pozy-pozycje przyprawione ujmującym uśmiechem i modulowanym barytonikiem wzorowego ucznia-prymusa- studenta. Skromność zachowania podkreślona czujnym odruchem nastawczym jednego lub drugiego ucha, będącego w danym przypadku bliżej - odsłuchiwanego z ostentacyjnym namaszczeniem – rozmówcy- polityka-dziennikarza –itp. Poprawność polityczna zawsze! Stronniczość zazwyczaj modelowana na rzekomo poznawcze ugruntowanie retoryki, wspieranej mniej lub bardziej zmanipulowanymi pytaniami i rzekomymi odpowiedziami sondaży tzw. opinii społecznej. Rozważnie wyselekcjonowana publiczność studia telewizyjnego, którego Gospodarzem jest żelazny rok w rok kandydat na Najlepszego Publicystę. Można mieć pewność, że protagoniści Gospodarza, którym „gębę” ulepiono medialnie wcześniej, intelektualnie i charyzmą - spektakularnymi brakami w zakresie pierwszego i/lub drugiego – potwierdzą ich wcześniejsze uwikłanie w rozpowszechnione przez stronnicze media bon-moty, czy inne rodzaje ograniczeń.
Krótko mówiąc, chodzi o to by Gospodarz, w zakresie wykreowanej z uporem i bez względu na fakty, Wyższości (np. wzrostu, wyglądu i elegancji, panowania nad emocjami, wiedzy, błyskotliwości i poczucia humoru, etc), zapanował nad swoimi gośćmi. Przede wszystkim, nad rozpoznanymi wcześniej przez Gospodarza i Mocodawców, jako konkurencja medialna, polityczna, obyczajowa, nie daj Boże intelektualna, etc. Tryumf prawie zawsze musi mieć pozór legitymacji społecznej, czyli sondaż telewizyjny jakiegoś grona respondentów. Telewidz powinien być zawsze bezbronny wobec liczbowo wyrażonego wsparcia dla Lisa. Dobór próby, metodologia tzw. badania nie będzie nigdy weryfikowana. Rzetelny badacz, musiałby postradać rozum, nie wspominając rzeczowo-finansowych i osobowych kosztów naukowej diagnozy wiarygodności danych Lisa.
Romcio, przyjaciel mojego przyjaciela, miał ponoć skwitować tę kandydaturę, i ewentualny wybór tej postaci na Mistrza, zawołaniem pełnym respektu „A, to ci dopiero Fest-Kanarek!”. Romcio, w środowisku mojego przyjaciela uważany za elokwentnego arbitra życia publicznego, w żaden sposób nie dał się nakłonić uchylić rąbka tajemnicy na temat konkretnych przesłanek tak ujętej egzaltacji wobec tego kandydata. Wszelako jego wypowiedź nie mogła być bez echa w nastawieniu mojego przyjaciela wobec owego Lisa. Zapytany przeze mnie, czy właściwe by było wskazać na Lisa, jako najlepszego w plebiscycie internetowym, odpowiedział niemal niewymijająco, cyt, „Fest-Kanarek, co?". Z Dickensa, z młodości, z braku aktualnych lektur, z wyłączeniem mediów, biorę co mi mama jeszcze rekomendowała, a mianowicie ”Przyjaciel mojego przyjaciela, jest też moim przyjacielem!”. Z drugiej strony, jako samodzielnie wybierający elektorat, rozczarowany jestem swoimi dotychczasowymi wyborami. Wniosek, uznam rekomendacje moich przyjaciół, nawet nie próbując wnikać w zawiłości przesłanek. Czyli, choć raz zadbamy o własne bezpieczeństwo... Jak to zrobić? Nie wybierać samodzielnie, a potem patrzeć posępnie w lustro? Zawsze mieć w rezerwie jakiegoś winowajcę – Determinatora Elekcji! Kto jest najlepszy? Może być, choćby jako publicysta? Powtórzę za przyjaciółmi „Fest-Kanarek!”. Fest-Kanarek, oczywiście!
wardęszkiewicz
Ocena: 4,67, ilość głosów: 719, ilość wyświetleń: 1480
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Fest Kanarek
czekanie na szpaka
Tęgich w piórze i błyskotliwych w mowie naszych publicystów dopadła "inflacja ego" ( to określenie C.G. Junga.) Stroszą przeto barwne piórka i narcystycznie wsłuchują się we własne trele. Rzeczywiście, zamiast pięknych kanarków przydałby się jeden mądry szpak.
Henryk
14-11-2008 03:49:55 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Fest Kanarek
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

oferty spa | Finanse | silniki elektryczne | poker | tanie wózki