Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Po śniadaniu z Frytką
Po śniadaniu z Frytką
Obudził się z bólem głowy.
Jeszcze przed północą czuł się, jak młody bóg. Niemal połowa felietonu po uściśleniu i poprawkach zapowiadała świetne rozwinięcie.
Pełny tekst, zapisany „na brudno” w dokumentach komputera, pod dwuznacznym tytułem z zabawnymi tropami, „podszczypywał” uwikłanie telewizji publicznej: w bylejakość standardów, propozycji programowych oraz w tzw.osobowości. Serwowane publicznie twarze, kolokwialnie nominowane „celebrytami”, zaproszone na publiczne śniadanie, dzielą się swoją rozpoznawalnością, wypromowaną w komercyjnych mediach i tabloidach, w ostentacji i opozycji subkultury blokowisk, żulii, półświatka, etc. wobec wartości.
Frytka, jako autorytet poprawności w kwestii sexu w ekwiwalencie za darmowy posiłek na elitarnym poziomie w programie TVP2 „Pytanie na śniadanie”, wydała się dobitnym przykładem na patologie telewizji, podnoszącej konieczność realizacji pewnej Społecznej Misji.
Przy tym ani śladu wymogów Misji, o której kształt i przebieg rzekomo wciąż telewizja publiczna zabiega, szczególnie gdy pojawiają się tu i ówdzie wątki likwidacji abonamentu.

Zbliżała się północ. Jeszcze godzina, dwie, i przepisze całość, i po kliknięciu „Zatwierdź” wyśle na stronę: www.felieton.pl. Może okaże się sukcesem?
Czytelnictwo? Oglądalność? Popularność? W lepszym stylu, niż Frytka! Może kasa?

Odrzucona przez wszystkie wydawnictwa powieść, setki wierszy i skomponowanych pieśni, trzy autorskie płyty, w profesjonalnych aranżacjach utalentowanych muzyków, kompletny brak pieniędzy, zero sławy i wiek emerytalny, to pełna prawda o dorobku twórcy.
W małym lustrze toalety odbicie własnej i zarazem obcej twarzy. Na poczet przyszłych beneficjów namacał batonik czekoladowy, spod krawędzi klawiatury komputera. Jakby wyprysnął z dłoni i strzelił w jakiś klawisz. Pechowiec zamarł.

Przepisana z poprawkami część felietonu znikła z ekranu. Co gorsza, figurowała na wspomnianej stronie internetowej bezprawnie reprezentując całość, pod tytułem, który bez reszty tekstu stawał się obietnicą bez pokrycia...
- K... twoja mać eksploatujesz tytuł do chwały! – zawył autor. Cała fauna domu wraz z żoną, której sen został gwałtownie przerwany, znalazła się przy stanowisku z komputerem.
- Nie masz szczęścia! – skomentowała kobieta – I ja już do rana nie zasnę... Tylko te twoje rasy obronne, o których ochronę tak dbasz...

Tymczasem on uciekł w sen. Ale ból głowy przywrócił mu nocny dramat.
- Tak naprawdę człowiek jest zawsze sam! – wyjrzał na opustoszały taras, ogród i basen.
Dzień przed Świętem Zmarłych prezentował się jak przystało na okoliczności raczej chłodno i oschle. Twórca po stracie włączył dyktafon w telefonie komórkowym i zanucił nową kompozycję.
Potem powlókł się do komputera i zaczął spisywać tekst z dyktafonu.
Poczuł, że wraca do życia. Mściwie zahaczał wszystko co się ruszało, oraz nieruchomości i resztę czynników otoczenia. A wszystko pod auspicjami nostalgii!
- Fajna melodia i słowa! – pochwalił się.

Kliknął stronę z felietonami. Jego „kawałek” pod tytułem, na który wcześniej tak liczył, został skomentowany bardzo pochlebnie. Trzy osoby – jedna jako dwie: zaprzyjaźniony krytyk domagający się uzupełnienia tekstu i jeden pod angielsko wyglądającym imieniem – oceniły „kawałek” najwyżej, co dało średnią 5 i lokowało potworka wśród najlepszych.

Te miłosierne zabiegi, głównie kolegi – wybitnego krytyka, dały taką ostrogę autorowi, że mimo gnuśnej natury, przepisał „z brudnopisu” cały felieton, zalogował się bezbłędnie - ku swojemu zdumieniu – i przeniósł na stosowną stronę internetową.

Jak gracz w nałogu wielokrotnie odrywał się od narzuconych przez żonę obowiązków w ich gospodarstwie, wracał do komputera by pogapić się na swoje miejsce na liście najwyższych ocen. Ludzie zajęci odwiedzinami cmentarzy rzadko wyświetlali felietony.

Pod wieczór, zaraz po zabraniu jajek i zamknięciu kurnika, przed szalejącym w sąsiedztwie lisem-zabójcą, neofita felietonu postanowił nasycić oczy prestiżowym widokiem. Chwilę indoktrynował żonę predykcją sławy, pieniędzy i znaczenia, na bazie lekkiej, łatwej i niewymagającej żadnego wysiłku formy literackiego i publicystycznego oddziaływania, zanim faktycznie zasiadł do komputera. Nie wierzył własnym oczom, jak w miejscu wcześniejszej chwały nie znalazł swojego felietonu. Kliknął na „Komentarze”, gdzie okazało się, że liczba osób oceniających wzrosła do czterech. „Czwarty” – „Człowiek, który był Czwartkiem” – przydeptał świetną średnią z 5 na 3,6.

W głębokim szoku, nie myśląc, poszkodowany kliknął „Oceń”. Niestety, komputer pokazywał pierwszą, najniższą pozycję oceny.
„Pała” obniżyła średnią satysfakcji do 3. Wyglądało to tak, jakby znów został cofnięty do znienawidzonej szkoły.
- Chyba nie dostaniesz się na medycynę! – prorokował wuj, niekwestionowany autorytet w rodzinie. - Jak zwykle strzeliłeś sobie w piętę! – głos żony usłyszał, jak memento zaświatów.
wardęszkiewicz
Ocena: 4,67, ilość głosów: 327, ilość wyświetleń: 952
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Po śniadaniu z Frytką
"Jak gracz w nałogu wielokrotnie odrywał się od narzuconych przez żonę obowiązków (...)
Ludzie zajęci odwiedzinami cmentarzy rzadko wyświetlali felietony."
Haha - genialne!

Chociaż co do tekstu bazowego, do którego się odnosisz (Pan odnosi?), to dużo lepiej wypadała wersja batonikowa. Pełen tekst jest na siłę zbyt ekspresyjny i troszeczkę męczący od nadmiaru "mądrych" słów, których przeciętny pół-debil (jak ja) nie rozumie. Ale nadal dobry, jak ktoś dotrwa do końca. Za ten tekst daję 5, bo mało co mnie na tej stronie jest w stanie wprowadzić w dobry humor. Pozdrawiam.
Andy Rutheford
23-11-2008 03:28:18 PM

Frytkę na misję
Nie strzelleś sobie w piętę. Lustro zwiękrz a i okularach pamiętaj.Sława i uznanie są cudowne ale nie są trwałe.Królowa nalewek w dobrym towarzystwie dodaje sił do zmagania się z nie obcym każdemu myślącemu poczuciu SAMOTNOŚCI Pozdrawiam faunę w szczególności.
Michal trochę młodszy
05-11-2008 01:03:59 PM

Kto dwa razy daje,szybciej daje
Upominałem się o tekst. Dostałem drugi. Wyraźne dopełnienie pierwszego. Poświadczona ekspresywność, ale też i umiętność dystansowania się od siebie, żony, wrzeszczącej rzeczywistości i naszego niespójnego żywota, Pozdrowienia. H.P.
03-11-2008 08:16:25 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Po śniadaniu z Frytką
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

Kołobrzeg | silniki elektryczne | Konkurs formuła 1 | bajki | domy drewniane