Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Śniadanie bez kolacji z Frytką
Śniadanie bez kolacji z Frytką
Jakie warunki trzeba spełnić, żeby śniadaniu towarzyszyło dobre towarzystwo?

Czwartki Króla Stasia mogłyby służyć za wzorzec: wyszukane dania, w dekoracji wykwintnych manier wybitnych twórców, w interakcjach inspirowanych wzajemnie i pod auspicjami Łask Autorytetu, dla ewidentnych przejawów talentu, oryginalności, mądrości, etc.

Być może wonie i smaki można dziś przybliżyć przez niewątpliwy rozwój technologii kulinarnych. Jednak, żeby spotkanie, dzisiejsze śniadanie - nawet nie obiad - prócz prywatnej satysfakcji celebrytów z darmowego posiłku na wyższym poziomie, miało szerszy, społeczny rezonans, koniecznie trzeba użyć telewizji.

Telewizja to władza... Jakiejś władzy choćby emanacja. I autorytet, przynajmniej dla znacznych frakcji elektoratu. A, telewizja publiczna, może nawet w jakimś sensie reprezentować Autorytet i Majestat Państwa, z jego władzą, aspiracjami i beneficjami.

Wspomniany rezonans, oczywiście, nie ma dotyczyć społecznie wykluczonych, to jest bezdomnych i innej hołoty, której zazwyczaj nie stać ani na odbiornik, ani nawet na opłacenie jego zasilania, czy miejsca, skąd bezpiecznie mógłby emitować złudzenia uczestnictwa.

Ani My, najliczniejsza grupa odbiorców złudzeń tego rodzaju, ani telewizja publiczna, jako medium i emanacja Państwa, nie pozwolimy nikomu, ani też sobie, na identyfikację Nas ze zbiorowością wykluczenia!

Wykluczonym nie powinno być wolno, nawet polizać ekran, na którym śniadanie waży, na przykład, progenitura filmowego Kmicica, czas jakiś temu forsowana w roli gwiazdy kursu tańca, z gwiazdami podobnej rangi.

Zatem, chociaż przyjęliśmy i czujemy się solą tej ziemi, percepcja treści uczestnictwa w śniadaniu, za pośrednictwem szklanego ekranu, musi nam wystarczyć. Ergo, musi dać wrażenie pełnoprawnego udziału, za nasz finansowy ekwiwalent naszych własnych reakcji sms-owych, za telefoniczną łączność i rozmowy z zaproszonymi celebrytami, za interakcje przez internet, etc.

Nikt też nie pytał nas, w żadnym referendum, kto - naszym zdanie - byłby godny być zaproszony przez "naszą" telewizję. Arbitralnie odtrąbiony jej atrybut - "publiczna" - decyzję tego rodzaju, bez żadnej za nią odpowiedzialności w jakimkolwiek sensie, pozostawia urzędnikowi telewizji, z nazwy tylko publicznej.
Prezes Tejże, wszak, jest prezesem z nadania partyjnego, a Zarząd - wypadkową partyjnych interesów, wojenek i zajazdów partyjnych, lobbingów i kompromisów, etc.

Dziś, Ja Obywatel - Telewidz Abonamentowy - Ziarnko Soli Tej Ziemi, choć nadmiernie obciążony rozmaitymi obligatoryjnymi płatnościami, mimo dodatkowej pracy, z uwzględnieniem emeryckiej zasady samoograniczenia potrzeb, postanawiam zasiąść do śniadania przed telewizorem. Mam zamiar zachować pozytywny stan gotowości, w uwarunkowaniach percepcji programu TVP2 "Pytanie na śniadanie".

Dzięki Bogu, przygotowałem sobie i zajadam pieczywko z masełkiem, popijając kawą z mleczkiem. Naraz, wirtualne strawy, telewizja publiczna przyprawia pytaniem o sex, z Frytką w roli autorytetu.
Termin "sex" dla mnie i rzesz emerytów w moim wieku bardziej się kojarzy ze skandalami obyczajowymi, aplikacjami zdrad, pozamałżeńskich ciąż, tabloidowych "zaiskrzeń" między celebrytami, ich przygód i rozwodów, niż z podstawowymi problemami i doświadczeniem zwykłych rodzin.

Jak przystało na Autorytet Frytka zachowuje się dystyngowanie, poprawność wypowiedzi mogłaby służyć za wzór nawet Ojcu Dyrektorowi Radia, stanowiącego standardy moralności dla pewnych fundamentalistycznych postaw.

Czyli: ostentacyjne potakiwanie, kiedy celebryci publicznie odżegnują się od sexu bez miłości, oraz cień uśmiechu miłosiernego politowania, gdy mowa o inauguracji świeżej znajomości, na bazie "na początek wypróbujmy się w łóżku", etc.

Zaraz potem, telewizja transmituje Frytkę w towarzystwie Rafała Olbrychskiego i jakiegoś kucharza. Cała trójka pochyla się nad kuchnią, gdzie skwierczą jakieś smakowicie wyglądające wiktuały. Konsumpcja celebrytów w obecności mistrza rondla obiecuje coś w rodzaju uroczystości z trawieniem w tle, analogicznym do mojego jako realnego podmiotu śniadającego realny posiłek.

Skąd, dlaczego coś w rodzaju dyskomfortu, w tej zaprogramowanej symbiozie?

Kiedy dane jest mi dodatkowo wirtualnie, czyli duchowo, konsumować (znaczy: celebrować) ten pichcony przez publiczną TVP image, zaczynam odczuwać lekki niepokój o stan mojej pamięci:

Czy owa rezolutna i skromna pani, z pouczającymi wyrazami poprawności Autorytetu, to naprawdę słynna Frytka?
Czy naprawdę mi było dane oglądać jej publiczny sex? Czy 8-9 milionów rodaków, wraz z przedszkolakami, pierwszoklasistami, etc. mogło widzieć w Programie Big Brother w TVN-e to samo, co ja?
Czy naprawdę muszę opłacać telewizję publiczną, pod rygorami państwowego prawa i sankcji, w której dowolny akt (np. zaspokajania popędu głodu, płci, etc.) satysfakcji celebrytów, jest faktycznie sponsorowany przez osoby, których uwikłanie w programowane problemy (pytania) ma jedynie charakter wirtualny? Wyłączając, rzecz jasna, rzeczywiste przyjemności fanów podglądadztwa?
Jak, bez zażenowania stanem mojej pamięci, powinienem rozmawiać z Frytką, w ramach łączności tej "mojej" telewizji z widzami?
Czy Prezes TVP nie powinien zaprosić np. mnie - jako jednego ze sponsorów - na uroczyste śniadanie z Frytką?
Jeśli ma taki pomysł, to niech to uczyni, bez zmuszania mnie (i Frytki) do uczestnictwa we wspólnej wieczerzy... Obawiam się, że mogłaby to być - dla obojga - ostatnia wieczerza!
wardęszkiewicz
Ocena: 4,68, ilość głosów: 849, ilość wyświetleń: 1747
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Śniadanie bez kolacji z Frytką
pytanie
Jak to się stało, że tekst felietonu "wyparował".Niech Autor raz jeszcze wklei. H.P.
31-10-2008 10:28:12 AM

PS
Tym lepiej dl felietonu. Cieszy mnie, że znalazł wnikliwego czytelnika. H.P.
31-10-2008 10:17:53 AM

Wydaje mi się H.P., że nie dostrzegasz pełni przesłania. Poszukaj głębi między słowami. Felieton ten jest nie tyle interweniujący, co raczej ironiczny i wypunktowujący problemy. Zdecydowanie pełen pasji, ale widać również ciężar poruszanej kwestii. Ale jest niebanalny. O tak! Ahh... gdyby tak wspaniałych felietonów było więcej!
Andy Rutheford
30-10-2008 07:01:45 PM

opinia
Czekałem na taki felieton: niebanalny, pełen pasji, interweniujący w tzw. rzeczywistość
H.P.
30-10-2008 04:56:45 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Śniadanie bez kolacji z Frytką
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

kasy fiskalne kraków | wynajem mikrobusów | silniki elektryczne | wózki sklep | Duck Sauce - Merry Christmas (Barbra Streisand The