Rzadko badamy genezę znanych porzekadeł i klisz językowych. Na ogół jesteśmy zgodni z ich znaczeniem w kontekstach panującego współcześnie uzusu językowego i wykorzystujemy owe idiomy jako rodzaj odwiecznych loci communes, niekiedy z żartobliwym przymrużeniem oka. Tak też rozumiemy oba przytoczone zwroty - jako zamiennię określenia czasów odległych , niemal od początku świata, niekiedy wszakże odwołujemy się do nich jako do retorycznego argumentu - dochodzenia do początku sprawy.
Zapomnieliśmy, że użycie tych zwrotów było normowane przez towarzyszącą im sytuację.
Od Adama i Ewy wywodzono swoje korzenie szlacheckie - co oczywiście byłoby banalnym stwierdzeniem, bo wszyscy jesteśmy dziećmi tej pary, ale późniejsze dysocjacje na „lepszych” i gorszych” synów Noego pozwalało na przypisanie swojego rodu raczej do Seta niż przeklętego Chama, potem zaś do znakomitości biblijnych, z których wyprowadzano naród sarmacki. Mniej było znane powiedzenie ab ovo [od jaja], bowiem miało ono wyraźnie retoryczną genezę. Bodajże pierwszy użył tego zwrotu znany retor grecki Gorgiasz w „Obronie Heleny”. W pewnym miejscu pisze, że pominie zdarzenia znane słuchaczowi, bo te nie sprawią mu przyjemności [ nie zaciekawią] go, ale przystąpi do wywodu mającego na celu rehabilitację pięknej Heleny. Późniejsi komentatorzy Gorgiasza [Cycero] określili tę zasadę przechodzenia do meritum sprawy jako zasadę in medias res , zaś to dynamiczne opuszczenie rzeczy oczywistych pozwalało na eliminowania znanej genezy - ab ovo.
Bo przecież - jak dowodził Cycero - geniusz Homera sprawia, że wprowadził nas w sam środek bitewnego zgiełku pod Troją , nie wspominając, że wedle powszechnej opinii Helena była przyczyną tych wojen , ani - tym bardziej - nie opowiada nam o sprawczej przyczynie tego wszystkiego -narodzinach Heleny.
Pamiętamy przecież, że narodziła się Helena ze związku pięknej Ledy i podstępnego Zeusa.
Opierającą się jego zalotom małżonkę Tynderausa zdobył Zeus podstępem , jako piękny, śnieżnopióry łabędź przypadł do jej stóp, a gdy przycisnęła go łona wykorzystał to niecnie. Leda powiła [czy zniosła] dwa jaja . Z jednego wykluli się Kastor i Polluks, z drugiego zaś -Helena -niemowlę ale już o doskonałych proporcjach najpiękniejszej kobiety. Wiemy, co było dalej. Obiecana Parysowi przez Afrodytę Helena zostaje uprowadzona do Troi i zaczyna się wojna. Można to zdarzenie opowiedzieć wedle zasady in medias res [Homer], można też zacząć od mitycznego jaja [ jakiś mierny poeta]. W powszechnej opinii Helena była nierządną kobietą, które „wielu mężów dzielnych zgubiła”. Tej powszechnej opinii przeciwstawił się Gorgiasz dowodząc,że losy Heleny były determinowe albo Koniecznością, albo boskim Erosem, któremu ulegają nawet bogowie, albo wielkiej sile Peitho - bogini miłosnej namowy, albo urzeczeniem fizycznym pięknem Parysa , ale z tego powodu ,który Gorgiasz nazywa „chorobą duszy” nie można jej czynić zarzutów. Jednym słowem - Helena jest niewinna i godna raczej współczucia niż potępienia.
Bo tak też było. Pamiętamy Helenę jako żonę Menelaosa, która nie protestuje, gdy Parys ją wykrada mężowi i wywozi do Iljonu. Zapominamy, że ta piękna Helena - dziecko jeszcze-
zostaje ciężko doświadczona przez los. Jako dwunastoletnią dziewczynkę porywa ją Tezeusz i przygotowuje do roli żony. Uwolniona przez swoich boskich braci zostaje przeznaczona Menelaosowi, ale jednocześnie przemyślny Odys przyrzeka wahającemu się Achillesowi [jak wiemy, trzeba go było zachęcić do udziału w wojnie] Helenę - juz zamężną i już przeżywającą uniesienia miłosne w ramionach Parysa. Troja upadła, ale wcześniej zdołał jeszcze Helenę poślubić Deifobos - brat Parysa [po śmierci tegoż ]. Helena wraca do Menelaosa. Ten jej przebacza, kiedy zobaczył jej piersi - najpiękniejsze na świecie [ a miał już je przebić mściwym mieczem]. Nie dane było Helenie dożyć spokojnie starości u boku męża. Po śmierci Menelaosa wybiera się Helena na Rodos do swej przyjaciółki Polykso. Ta jednak chciała się zemścić za śmierć swego małżonaka pod Troją i poleciła swoim służkom, aby wywlokły Helenę z kąpieli i powiesiły na wielkim jaworze. Zapoczątkowało to kult Heleny Dendritis, ale to już inna bajka.
Jak widzimy niekiedy opowieści ab ovo czynione też mogą być ciekawe i pouczające.