Tylko
Wiara przy wierze
Nadzieja przy nadziei
Jak skowronek poważny i śmieszny
Za mały w przestworzach
Tylko miłość jak morze
Od morza do morza
Przypominam sobie ( a Drogim Czytelnikom przepisuję ) ten piękny wiersz Księdza Jana Twardowskiego. Przepisuję go w dniu Jego pogrzebu. Nie gorszy mnie konferencja prasowa premiera Marcinkiewicza ( bo jakoś go lubię i dobrze mu życzę) i choć sądzę, że ksiądz Jan wolałby spocząć na Powązkach, to przecież doceniam symboliczny gest Episkopatu , który nobilituje wielkość i doniosłość Poezji. Ale smutny jestem wielce. A smutek ten z dwu stron płynie. I z bardzo nierozważnej parodii pieśni Maryjnej Radia TOK FM ( zaznaczam – nie noszę moherowego beretu) i z tego wszystkiego, co PIS i jego koalicjanci wyczyniają. Ileż tu pychy. Ileż niepokory!
I mogę tylko pocieszyć się mądrym i prześmiewczym wierszem księdza –poety
Większa mniejsza
Niech się twój nos nie krzywi
Otworzą się oczy
W lewym uchu zadzwoni bo to dobrze wróży
Niech się twoje usta do nas roześmieją
Większa niż hipopotam
Najmniejsza nadziejo
Z tą najmniejszą nadzieją w najkrótszym moim felietoniku przyjdzie mi żyć długo