Chciwość jest siostrą pychy, bo podobnie motywuje nas do zdobywania – ale nie zawsze uprawnionego.
Mówi się również, że chciwość jest korzeniem pychy.. a ponieważ korzenie są zazwyczaj ukryte – to często wydaje się, że akurat nas to nie dotyczy. Chciwość bowiem – ubiera się w pozory, a często w piękne pozory...
-jestem przezorny i muszę się zabezpieczyć....
-muszę oszczędzać bo nie wiem co mnie jeszcze może spotkać...
Pożądamy zatem dobra doczesne w sposób nieraz bezwzględny co powoduje, że ta troska o wygodniejsze życie i posiadanie tego, co posiadają inni, walka o zaszczyty i stanowiska, staje sie po prostu – chciwością
Wiadomo, że żadnego grzechu nie przynosimy ze sobą, poza pierworodnym, który jest niejako przypisany do ludzkiej natury i tłumaczy większą skłonność człowieka do zła aniżeli do dobra.
Zatem – grzech jest produktem powstającym w czasie wychowywania w domu i oddziaływania środowiskowego, a więc - wzorców osobowych.
Należy wspomnieć tutaj o często zdarzających się przypadkach, w których np. udzielamy pomocy komuś, za którą później żądamy - albo spodziewamy się rekompensaty....kiedy to dokładnie liczymy nasze uczynki skierowane do osoby nieraz bliskiej a wobec braku reakcji – zaczynamy oddalać się... a nawet zrywać kontakty - będąc zawiedzionymi.
Tymczasem pomoc nie może być przecież sprzedawana! To nie jest transakcja!
Pomoc zawsze powinna być bezinteresowna - w myśl tego, co głosił Seneka: “Wyświadczajmy dobrodziejstwa lecz nie czyńmy z nich przedmiotu lichwy; człowiek, który dając – myśli o zapłacie, zasługuje na oszukanie.”
Jak widać grzech ten nie jedno ma imię i często jest schowany w głębokiej świadomości..
Nie zdajemy sobie sprawy, że grzeszymy chciwością, gdy prowokujemy bliskich do pomocy - tylko dlatego, że chcemy sobie ułatwić sytuacje i nie ponosić wysiłku.
Często nie zwracamy uwagi na zachowanie dziecka, które wyciąga od nas pieniądze na coś, co jest mu zbędne, a ukrywa to pod pozorem niezbędności – i traktujemy to jako rzecz normalną... “bo od kogo ma dzieciak oczekiwać zaspokojenia potrzeby?” albo gdy za mocno żałujemy poniesionej straty, lub gdy wybuchamy gniewem za każdą wyrządzoną szkodę.
Zaskoczę Państwa.. ale także praca w niedzielę po to tylko, żeby więcej zarobić bez specjalnej potrzeby, ale dla samej zasady zarabiania - by mieć więcej od innych, by się wyróżnić ... to też objaw chciwości.
Św. Bazyli mówił: “Żądza posiadania napełnia lasy zbójami, mieszkania – złodziejami, targi – oszustami a domy dobrych ludzi – nędzą bo chciwość łamie jedność, różni rodzeństwo i podkopuje miłość dzieci ku rodzicom”
Nie zawsze grzech ten daje poczucie satysfakcji z osiąganych dóbr, bo chciwość nigdy nie ma końca; rodzi jednak nowe niebezpieczeństwo – zazdrość.
Jest to grzech, który wynika z niezadowolenia z tego, co już posiadamy w stosunku do tego, co posiadają inni.
Groza zazdrości polega na tym, że może ona wyzwolić agresję. Wśród dzieci i młodzieży – będą to szturchańce i dokuczanie tym, którzy mogą wykazać sie lepszymi wynikami w nauce albo modniejszym ubiorem. W świecie dorosłych, jak wiemy - może doprowadzić nawet do zbrodni.
Mówi się potocznie, że chciwości nabywa się przez... nos. Najpierw uczymy się odczuwać zapach banknotów!
Dzieci od najmłodszych lat bawią się w gry i zabawy, które uczą posiadać. Należy tu wspomnieć o dosyć popularnej modzie organizowania 6 – 10 letnim dzieciom tak zwanych “sklepików przydomowych” oferujących do sprzedaży stare, niepotrzebne już zabawki - ale za prawdziwe pieniądze.
Tu dziecko osiąga sukces wtedy, kiedy uda mu sie wziąć pieniądze za zabawkę, która dla niego nie ma już żadnego znaczenia. To są pieniądze, które – my powiedzielibyśmy, że – leżą na ulicy...
One leżą na stoliku, trzeba tylko przekonać Kasię czy Jasia, żeby kupił.... a potem dziecko triumfalnie oświadcza w domu: - “ale zrobiłem interes!” i ...radość ogarnia wszystkich w domowników..
Do dziecięcych głów wtłacza się elementy wolnego rynku: “kto da więcej..” Nie jest ważne - jaką to przedstawia wartość. Ważne jest - za ile sie to sprzeda.
Powstaje dziecięcy bank pieniędzy. Dzieci pracują w domu - za pieniądze...a właściwie - za pieniążki ....bo to dziecko przecież.
Za pomoc w sprzątaniu dostają zapłatę “do skarbonki”, za dobrą ocenę w szkole – pieniążki, za sprzątnięte łóżeczko – pieniążki..., pieniążki..., pieniążki, ...potem już: “moje pieniążki, a niebawem słychać będzie: ..”tylko moje pieniążki”! A być może - “kochane pieniążki”....
Tak więc już od dzieciństwa uczymy się zaradności w zdobywaniu pieniędzy – często ku uciesze rodziców, dumnych ze sprawności i zaradności swoich pociech.
W ten sposób rodzi się potrzeba posiadania i niezdrowej rywalizacji w pogoni za łatwym sukcesem. Dziecko nie ocenia przecież obiektywnie wartości czegokolwiek – ono zdobywa: najpierw zabawki a potem pieniążki w zabawie i - odkrywa, że sukces odnosi się wtedy, kiedy umie się dobrze sprzedać to, co jest już niepotrzebne.
W starych gawędach mówi się, że istnieją trzy główne bramy, przez które wchodzimy do piekła: pożądliwość oczu, pożądliwość ciała i pycha żywota czyli: chciwość, pycha i nieczystość
Jest takie starodawne powiedzenie, że szatan ożenił się z bezbożnością i miał z nią kilka córek, które powydawał za mąż za różne stany.
- Pychę za szlachcica. - Skąpstwo za chłopa a Oszustwo za kupca.
Zazdrość dostała się dworakom.
Natomiast najbardziej ulubioną córkę, Nieczystość, nie wydał nikomu w małżeństwo, lecz kazał uprawiać nierząd ze wszystkimi, aby jak najwięcej ludzi chwycić w swe sidła.
Grzech nieczystości najlepiej scharakteryzował słynny, wspomniany wyżej - rzymski myśliciel - Seneka:
“Do nierządnic zalicza się również kobietę, która zawdzięcza swoja cnotę – strachowi, a nie sobie samej.”
albo Owidiusz, który stwierdził wprost: - “Daje także ta, która nie daje... z braku możliwości" |