Monologi poranne.
- Czekaj, Misiu, pan zaraz wstanie. Jezu, jak wcześnie, przecież mógłbym jeszcze pospać. Już się golę, już , zaraz. .Cholero jedna nie przystawiaj się do dywanu! To nowy dywan! Nie siusiaj!. Już lecę! Tylko zęby.
–Poczekaj, nie pędź tak po schodach, bo mi ręce połamiesz. Przepraszam, sąsiedzie, zaraz pomogę się podnieść. Ona pędzi jak szalona, bo ledwo wytrzymała. Przyjdzie Marcin, to zobaczy, czy noga zwichnięta. Oczywiście – zapłacę. Tak, jestem ubezpieczony od odpowiedzialności cywilnej, chwała Bogu. Ty bydlę głupie, widzisz, co zrobiłaś. No dobrze , rób swoje. Może jeszcze – żebym nie musiał za godzinę wychodzić. Nie w tę stronę ! Idziemy do kiosku. Nie płosz gołębi, po to też stworzenia Boże. Spokojnie, spokojnie. Poczytaj sobie. Zobacz, co pieski napisały. Może jest jakiś liścik miłosny do ciebie. Uciekaj patałachu jeden, kundel się znalazł! A ty co się gapisz na taką pokrakę. O, Amorek , cześć. Misia jest spokojna, nie gryzie, ale nie dla ciebie. Za mały jesteś, ale możecie się pobawić. Nie chcesz, cóż – za stara , rozumiem cię dobrze.
Poczekaj, stój. Jaki śliczny ptaszek. To przecież szczygiełek. Gdzie cię tu przyniosło, maleństwo. Przyniesiemy ziarenek. Tylko nam jeszcze pośpiewaj. Nie szarp się! Powiedziałem przecież – za chwilę idziemy. Stój spokojnie, idę po gazety.
Panie Bogdanie, szybko, bo pieska zaparkowałem przy drzewku. Dziękuję, dziękuję, do widzenia.
Misia, Misia , gdzie jesteś? Zerwała się psiakrew.
Przepraszam, czy Państwo nie widzieliście suki – owczarka niemieckiego .Nie, gdzie mogła polecieć. Misiuńka, chodź do pana, dostaniesz wątróbki. Bydle głupie. Jak znajdę to chyba zatłukę.
Po godzinie : Misiaczek drogi, mądry piesek. Przyszedł sam do domu. A pan się martwił, już miał dzwonić na policję. Chodź, dostaniesz miseczkę na pociechę. Mniam, mniam – zobacz, jakie dobre. Dzień dobry sąsiedzie. Radzę okłady z altacetu. Tak, mam bandaż. Proszę się nie bać – teraz nie ugryzie. Oczywiście,. Oczywiście – zbadamy. Jak trzeba będzie – zapłacę. Dlaczego „głupia suka”? Niech pan spojrzy na jej mordkę, jakie poczciwe ślepka. Wiem, że boli, ale do wesela się zagoi. Żegnam , żegnam. Misunia, kochanie.
Przypis I
Takie monologi wypowiadam każdego poranka (aczkolwiek nie zawsze moja Misia przewraca sąsiadów na klatce schodowej). Ponieważ artykułuję to głośno, przechodnie znacząco stukają się w czoło. Ale co mi tam!
Przypis II
Moi studenci niebawem będą poznawać szczególną formę przekazu monologowego tzw. skaz. Oto zaprezentowałem klasyczny przekaz skazu. Może któryś wejdzie na www.felieton.pl. Zaliczenie murowane!