Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Kochajmy PKP... za to, że jest :-)
Kochajmy PKP... za to, że jest :-)
Czy ktoś się zastanawiał, jak długo może trwać podróż z Warszawy do miejscowości oddalonej o 30 km? Podpowiem: bardzo długo, zwłaszcza, jeśli się zdecyduje na dotarcie do celu koleją.

Przykładowy delikwent wsiada do pociągu odjeżdżającego ze stacji początkowej o godzinie 15.57. Z rozkładu (który jest w dużej mierze fikcją) wynika, że o godzinie 16.38 dotrze do upragnionego celu. Delikwent cieszy się, że siedzi w przedziale, jak cywilizowany człowiek (zdarzało mu się jeździć do Warszawy w pociągowej toalecie ze względu na potworny ścisk). Temperatura – nie przejmujemy się, tak na oko 15 stopni, byleby para z ust nie leciała i jest dobrze. Pociąg rusza.

Przejeżdża 400 – 500 metrów. Staje. Nic to, pewnie zaraz ruszy, w końcu jesteśmy 500 metrów od stacji początkowej? Albo wrócimy do punktu wyjścia?

Stoimy na wysokości Targówka 20, 40 minut... Powoli zapada zmrok... Pasażerowie, zwłaszcza siedzący w pobliżu studenci, zaczynają się niecierpliwić. Student, człowiek młody, nienawykły do czekania, denerwuje się. Od razu widać, że nie studiuje filozofii. No tak, geologię. To też ciekawy kierunek. Czemu jest taki niespokojny? Jutro ma kolokwium? I nie ma późniejszych terminów na poprawkę? Ojej, taka szkoda. W takim razie może warto by wyskoczyć i wrócić na piechotę do stacji w Warszawie? W 50 minucie postoju trójka studentów (ów przyszły geolog, studentka fizyki oraz jej kolega z roku) zaczynają poważnie to rozważać. Podjęcie decyzji spowalnia fakt, iż obok pociągu śnieg sięga pasa, co zniechęca do spacerów. Po ponad godzinie pociąg rusza.

Hurra! Jedziemy. Jedna stacja, druga... Zaraz, jaka druga? Okazuje się, że druga stacja to nie stacja, tylko pociąg stojący na równoległych torach. Ponieważ w ciągu poprzedniej godziny zapadł mrok, niektórzy wzięli go za światła poczekalni. Czekamy... Po 10 minutach widzimy staruszkę, dzielnie maszerującą obok pociągu... Pewnie dziarsko człapie do domu (do stacji jakieś 700 – 800 metrów). W jej ślady (a nawet po jej śladach) podążają kolejne grupki mniej lub bardziej zdesperowanych osób, pragnących dostać się do domu. Studenci rozważają, co się bardziej opłaca i stwierdzają, że teraz, skoro już przeczekali godzinę na Targówku, to pod Zielonką też mogą poczekać.

Czekamy, czekamy... Po półgodzinie pociąg powoli rusza. Ludzie zamykają oczy i modlą się, żeby już się nie zatrzymywał w szczerym polu. Powoli mijamy kolejne stacje... Nic nie widać... W Wołominie ktoś siarczyście klnie, że czeka na pociąg od 40 minut. Tak na marginesie, mróz osiąga jakieś 18 stopni. Na następnej stacji studenci wysiadają, mile żegnając się z towarzyszami podróży. Bardzo sympatyczni ludzie.

My jedziemy dalej. Zastanawiamy się, dlaczego nikt nas nie poinformował, jak długo będziemy czekać. Budzi się w nas duch pieniaczy, postanawiamy się udać do kierownika pociągu. W końcu chyba powinniśmy dostać jakieś odszkodowanie za opóźnienie pociągu?

Trzeba zmienić jednostkę na pierwszą od czoła pociągu w celu uzyskania informacji. Docieramy i grzecznie czekamy. Prosimy owego kierownika o wyjaśnienia i wypisanie zaświadczenia o spóźnieniu pociągu. Kierownik najpierw strofuje nas, że nie można się przemieszczać po peronie, gdy pociąg stoi, bo można pod niego wpaść (?!). Następnie odmawia nam informacji i wypisywania zaświadczenia o spóźnieniu, twierdząc, iż odpowiednie zaświadczenie możemy dostać w kasie na stacji. Wysiadamy i kierujemy się bezpośrednio do kasjerki na dworcu.

Początkowo kasjerka patrzy na nas oczami okrągłymi jak spodki: „Jak to? Pociąg opóźniony? Ile? Półtorej godziny? A skąd? Z Warszawy Wileńskiej?”. Uprzejmie ją informujemy, że tak, pociąg z Warszawy Wileńskiej spóźnił się półtorej godziny. Początkowo patrzy na nas z podejrzliwością, jakbyśmy tylko marzyli o wprowadzeniu jej w błąd. Potem oczywiście okazuje się, że aby uzyskać kwitek o spóźnieniu pociągu powinniśmy się udać do dyżurnego ruchu, który pracuje na kilku największych stacjach i poprosić o zaświadczenie, o ile jest nam potrzebne bo np. spóźniliśmy się do pracy. Żadnych rekompensat za opóźnienia PKP nie przewiduje. Jest godzina 18.15. Jesteśmy spóźnieni o godzinę i 37 minut, nasza podróż trwała ponad dwie i pół godziny. W tym czasie można spokojnie dojechać do Łodzi. Stwierdzamy, iż nie będziemy dochodzić swoich praw. Biurokracja po raz kolejny zwycięża.
K. Gniadzik
Ocena: 4,48, ilość głosów: 284, ilość wyświetleń: 3332
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Kochajmy PKP... za to, że jest :-)
Every body acknowledges that modern life is very expensive, however some people require money for different stuff and not every one gets big sums money. Thus to receive good home loans or bank loan will be a correct way out.
LEAH19Mcgee
25-02-2011 05:11:37 PM

Different people in every country receive the loan from various creditors, just because this is easy.
ROSAColon19
07-11-2010 11:37:15 PM

I received 1 st business loans when I was 20 and it helped me a lot. But, I require the short term loan again.
KELSEYFuentes27
13-08-2010 11:19:31 AM

Przemyślenie.
Hmmm...
...
...
...
Nie wiem.
Waśkiewicz
15-11-2006 11:33:16 PM

Kupieckie Domy Towarowe
A co by na to powiedział Kierkegaard? Albo inny Sokrates? PKP zostaw, podróżnicy koleją wszystkich nacji łączcie się.

Kasiu, przewiń mnie.
Bartosz Kupiec
15-11-2006 10:53:47 AM

Odyseja Kosmiczna 2006
Jakoś tak niezbyt mnie przekonuje ten tekst.

PS. Ja na prawdę Cię lubię, Kasiu.

Pozdrawiam, Kosmos.
Kosmos
15-11-2006 10:51:11 AM

Żenada.
PKP zostawcie w spokoju. To przez takich jak autorka jest jak jest. Dobrej woli trochę, to zrzędzenie starej baby na bazarze, a nie felieton.
Socjolog
14-11-2006 11:40:42 PM

Dzieci, dzieci.
Eh, dorośnijcie ludzie zanim coś napiszecie.
Mędrzec-filozof.
14-11-2006 11:37:38 PM

Straszne to!
Kto wogóle takie rzeczy wysyła?! Gniadzikówno, pokory trochę, to nie onet.blog.
Św. Augustyn
14-11-2006 11:35:32 PM

Żal.
Wzruszające. Kiepskie coś, jak różowy blog 12-latki. Ta autorka się nie nadaje, nie powinna już nic nigdy pisać. Ale spokojnie, może Cię kobieto wezmą do jakiejś osiedlowej gazetki, nie martw się.
Recenzent
14-11-2006 11:33:25 PM

czytaj to
median.republika.pl < na szybkiego zrobione, ale slusznie chyba...
pef
23-01-2006 12:11:16 PM

Pieknie K..... Pieknie
Jak widac jestes jeszcze mloda (choc juz fajnie piszaca) osoba, ktora nie wie jeszcze, iz PKP najbardziej przeszkadzaja klienci... Tak prostej rzeczy nie rozumiesz, a jeszcze chcialabys zaswiadczen, rekompensat, kursowania pociagow zgodnie z rozkladem, a nawet, o zgrozo, uprzejmego traktowanie przez obsluge pociagow. No normalnie tak, jakbys to Ty, placac za bilety, utrzymywala ten interes... Ech ta dzisiejsza mlodziez :P

Dobry felieton, a na kolei i tak nic sie nie zmieni. Pociagi beda jezdzic, albo beda stac, kto to wie... :P
Konrad
21-01-2006 11:33:31 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Kochajmy PKP... za to, że jest :-)
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

pożyczka przez sms | Finanse | windykacja | instant loans online | bramy