Szukaj Strona Główna   Wszystkie felietony   Kontakt   Napisz Felieton   Regulamin
Kategorie
Codzienność (258)
Kultura (52)
Media (157)
Obyczaje (212)
Ona-On (80)
Polityka (220)
Społeczeństwo (327)
Sylwetki (41)
Inne (316)
Poczekalnia (605)

Subskrypcja
Powiadamianie o nowych felietonach:


Reklama

Ostatnio komentowane

Zaloguj się
Login:
Hasło:
zarejestruj się

Perfumeria internetowa
Domzapachow.pl - perfumeria internetowa

Najpłodniejsi autorzy


Komunikator, demaskowanie i wiara w ludzi
Komunikator, demaskowanie i wiara w ludzi
Komunikatory internetowe od niedawna stały się niezastąpioną częścią życia ludzi. Nie przedstawię tu żadnego rozróżnienia na grupy wiekowe, bo ten potworny narkotyk zażywają na równi z nami przedstawicielami generacji młodych, nasze matki, babki i ciotki.
Znamienną cechą komunikatorów jest możliwość wstawiania tzw. opisów. Małych, często przepełnionych hybrydami słownymi, potwornych zdań, cytatów, które demaskują nie tylko nieznajomość ortografii, ale mają wyższe cele min: pozwalają na wyznania oraz na zdarcie swojej maski społecznej ( często nieświadomie sami się dekonspirujemy „nie wiedząc co czynimy”). Te małe, niby niewinne informacje, a jakże podstępne, bo skłaniające czasami do przyjrzenia się bliżej obrazowi współczesnych zależności międzyludzkich, służą również, (a może przede wszystkim) do wpływania na te zależności i kreowania swojej osoby wśród znajomych. Wniosek ten wywlekłam, (nie wyciągnęłam, bo nie trudno jest wysnuć takie spostrzeżenie) oddając się jednemu z bardziej lubianych przeze mnie zajęć, mianowicie czytaniu dzień w dzień różnych opisów moich współbraci komunikatora – potwora. Zatem podejmując codzienny rytuał, włączam komputer, sprawdzam pocztę, a potem niezależnie od pory dnia, poświęcam cenne 3 minuty życia na czytanie krótkich streszczeń nastrojów, poglądów i słownych obrazków osobowości przygotowanych przez moich zacnych towarzyszy klawiatury. O ile większość tych opisów wydaje się mniej, bądź bardziej tendencyjna i ma charakter czysto informacyjny, o tyle zdarzają się też opisy budzące jakiś niepokój moralny, skłaniające do zastanowienia się nad tym dokąd zmierza ten świat i na czym współcześnie opiera się obyczajowość, etyka, no i co jest prawdziwe: opis na komunikatorze, czy poglądy jakie od danej osoby można usłyszeć w wydaniu mniej wirtualnym (studenckie życie często pokazuje, że wirtualność nie zawsze ma związek z komputerem i bywa również skutkiem innego, bardziej materialnego, a raczej płynnego uzależnienia). Nie powiem, że bez zaciekawienia zaczynam przesuwać wzrokiem po monitorze i co widzę? Gimnazjaliści, czyli szereg moich ciotecznych braci i sióstr opierają się na kategorycznych, buntowniczych stwierdzeniach „ głupia szkoła, mam ją w dupie”, bądź też „ kocham cię ty mój misiaczku i tęsknię”. Wspaniałe wyznanie miłosne, szkoda że ”misiaczek” nie zasłużył na szacunek i został „napisany” mała literą.
Niewielka cześć obecnych na liście stosuje cytaty z piosenek usłyszanych przed momentem w radiu identyfikując się kompletnie z nastrojem wykonawcy, a prawdopodobnie nie biorąc pod uwagę tego, o jakich uczuciach on śpiewa ,bo to wszystko jakieś metaforyczne i mętne. Mała część znajomych, w ogóle nie zadała sobie trudu i opisu nie wstawiła . Kończąc swój rytuał rzucam okiem na koniec listy i czytam :
„ GRZECZNI FACECI IDĄ DO RAJU, NIEGRZECZNI MAJĄ RAJ NA ZIEMI” .
Pierwszą myślą jaka przyszła mi do głowy: „ No, właśnie Człowieku podkopałeś moją wiarę w Twoją inteligencje emocjonalną”, ale zaraz potem nachodzi mnie wątpliwość i myślę: „Przecież znasz Go, nic w tym opisie nie ma zaskakującego i takie stwierdzenie nie znaczy, że w szeregu twoich znajomych znalazł się jakiś hedonista skrajny, który przeinterpretował znaczenie sentencji ”carpe diem””. Wiec, co znaczy taki opis? Nie trzeba analizować, wystarczy się rozejrzeć w pub’ach , imprezach, na których jesteśmy gośćmi. Taki opis to przerażająca prawda o życiu młodego pokolenia, życiu opartym na cielesności, przedmiotowości i powierzchowności działań, wszystko robione dla tzw. „szpanu” i na rzecz lansowania się. Osoba, która tę prawdę zamieściła w opisie, oprócz tego, że się z tym stwierdzeniem prawdopodobnie identyfikuje, to miała odwagę (czego jej serdecznie gratuluję), aby publicznie nazwać rzeczy po imieniu, nie przewidując jednak, iż kogokolwiek może takie hasło zainteresować. Hasełko to, z pozoru niewinne, uruchomiło machinę myślową związaną z oceną współczesności. Identyfikując się z pokoleniem młodych ( do czego uprawnia mnie mój wiek jeszcze przez najbliższe 5 do 6 lat ) niepodważalnie i ostatecznie stwierdzam, że teraz funkcjonuje się na zasadzie „mówisz-masz”, nie myśląc o wartościach duchowych, rozwoju intelektualnym i wewnętrznym. Po co to wszystko piętrzyć, utrudniać, skoro zaspakajając swoje potrzeby i zachcianki mamy „Raj na ziemi”, a to, że wszystko, łącznie z ludźmi traktuje się instrumentalnie? No cóż, to żaden problem, do tego już chyba każdy zdążył się przyzwyczaić, a jeżeli ktokolwiek wymaga czegoś więcej, mam na myśli emocje, wyższe uczucia, wykrzesanie odrobiny człowieczeństwa, to po pierwsze jest naiwnym romantykiem (wiec ja chyba też , bo jeszcze czasem udaje mi się uwierzyć w takie wartości), po drugie to na zrozumienie nie ma co liczyć. W ogóle to jak można czegoś tak trudnego, jak rozwijanie sfery emocjonalnej wymagać od drugiego człowieka?! Do prawdy, niedorzeczne !
Zasada „mówisz- masz” zabiła romantyzm, zabiła delikatność kobiecą, zdmuchnęła też z powierzchni ziemi model faceta – dżentelmena, za którym każda kobieta śle „achy i ochy”, ale jak przychodzi co do czego, to stęsknione romantyczki zamieniają się w „amazonki”, stosują powyższą regułę i nici z męskiej uprzejmości, bo same sięgają po to, co jak uważają, im się należy i też zapewniają sobie „raj a ziemi”.
W przypadku mężczyzn też lepiej nie jest. Wyznacznikiem bycia facetem przez duże „F’ stało się posiadanie grubego notesu z wynotowanymi imionami dotychczasowych „podbojów”, niczym w filmie „Szkoła uwodzenia”( przypominam Panom, czytającym i cieszącym się swoimi podbojami, że film nie zakończył się happy end’em - główny bohater ginie śmiercią tragiczną), a gdzie miejsce na uwielbienie, szarmanckość, kokieterię ? Współczesny zada pytane, co to jest szarmanckość? O kokieteryjności kobiety, owszem, mają pojęcie, ale przybiera ona formę przerysowaną, balansuje niczym ekwilibrystka cyrkowa pomiędzy resztkami przyzwoitości, a perwersyjnością, i nazwana jest wyuzdaniem. O takiej kokieteryjności to ja, jako kobieta niezaprzeczalnie wolę nie mieć żadnego pojęcia. Dzięki odważnemu wypowiadaniu prawdy o świecie przez mojego znajomego, kompletnie też straciłam pewność czym jest Raj, bo jeżeli biblijny ogród Eden, mityczne Eldorado wygląda tak, jak sugeruje to wpisane do komunikatora zdanie, czyli jest życiem w XXI wieku opartym o: bezproblemowe spełnianie marzeń o seksie, pieniądz, alkohol, bądź też, w zależności od wybranej drogi, o „wyścig szczurów”, to ja za taki Raj serdecznie podziękuję i przenoszę się do piekła. Skoro piekło jest przeciwieństwem Raju, to tam musi być o wiele lepiej i spokojniej. Zdrowy dystans każe mi zaznaczyć, iż to moje stwierdzenie jest przerażające, a niektórzy mogli by posądzić mnie o bluźnierstwo, ale skoro ten świat ma przetasowane wartości i „stoi na głowie” , to moje myślenie nie wydaje się być alogiczne i nie pasujące.
Podsumowując, życie w zwariowanym świecie potrafi przewrócić do góry nogami nawet najwłaściwsze myślenie, jednak resztki kręgosłupa moralnego jeszcze utrzymują się w pokoleniu powyżej dwudziestki. Dowodem na to jest stwierdzenie autora przytoczonego wcześniej opisu. Prowadząc rozmowę w towarzystwie ( której byłam świadkiem) zwrócił się do znajomego, całkiem świadomie spostrzegając: „Ożar, Trzeba się lansować! Tylko ja chyba do końca tego robić nie umiem”. Nie wiem i zapewne się nie dowiem, czy ta wypowiedź była szczera, czy raczej miała wspomóc „promocje własnej osoby”, ale mimo wszystko pomyślałam: „Chwała Bogu!„. Gdyby nie to „sprostowanie” moja pierwsza myśl w związku z niewinnym z pozoru zlepkiem słów o facetach i raju, stała by się prawdziwa, a wtedy kompletnie straciłabym już wiarę w ludzi i dała się przekonać, że wirtualny świat stworzył globalną bandę bezdusznie kreujących się, egocentrycznych potworów. Na szczęście, póki co, jedynym potworem pozostają podstępne „mądrości” opisów komunikatora, które od czasu do czasu zachwieją moją wiarą w „normalność” otaczającego mnie świata.
Tinka 24
Ocena: 4,09, ilość głosów: 11, ilość wyświetleń: 1052
Oceń ten felieton:

Poleć ten felieton znajomemu


Komentarze

Komentarze do: Komunikator, demaskowanie i wiara w ludzi
Podoba mi się, masz swoje zdanie, ale... W "szkole uczuć" to bohaterka ginie i to z powodu białaczki. Poza tym nastolatkowie tez posiadaja kregoslup moralny (czego, mam nadzieje, ja sama jestem dowodem)
Ryśka
28-01-2008 03:23:44 PM

Dodaj komentarz


Dodaj komentarz do: Komunikator, demaskowanie i wiara w ludzi
Tytuł
Treść
Autor
Wpisz tekst z obrazka:

Copyright by felieton.pl 2004. InetMedia - pozycjonowanie stron www, Linki, Felietony
Felieton.pl poleca: Hotele w krakowie, Cityinfo

parking pyrzowice | poker | karta kredytowa millenium | wyciągarki | silniki elektryczne