Jestem człowiekiem ,który szuka problemów tam gdzie inni ich nie widzą. Jestem takim mentalnym dziadem i socjopatą. Za każdym razem wbijam szpilę w materię rzeczywistości i za każdym razem ranię tych ,którzy byli najbliżej ostrego końca.
To jest właśnie przyświecająca mi idea i jednocześnie bezlitosny wynik krytyki.
Jedni biorą życie takie jakie jest ,a inni wolą się z nim zmierzyć ,spojrzeć mu prosto w oczy i z niego zakpić. Czy do tego trzeba wielkiej odwagi ? Nie … Krytyką może się posłużyć największy tchórz ,bo to lekkie narzędzie ,o prostej budowie i łatwej obsłudze. Wielkiej odwagi trzeba do czegoś innego. Tylko ludzie odważni potrafią tworzyć sztukę ,a wielką sztuką jest skrytykować w taki sposób ,żeby nie urazić krytykowanego. Ja sztuki nie uprawiam ,więc (was urażę) wysilę się tylko na to : nie miejcie mi za złe tego co zaraz napiszę ,ale każdą prawdę trzeba przełknąć… Nawet jakby miała wam stanąć w gardle !
(I jak tu nie kochać takiego grubianina jak ja ).
Do rzeczy ! Opracowałem kolejną odmianę muła właściwego. Jeśli nie wiesz drogi czytelniku kim jest muł* to polecam uruchomić dociekliwość i poszukać słowa klucz w moich wcześniejszych pracach.
Muł pozorny- muł zaciekle walczący z samym sobą chcący zachować pozory świadczące o kondycji jego języka, tuszujący swoją mułowatość ,posiadający specyficzną naleciałość.
I właśnie tej naleciałości poświęcę resztę tekstu. Czym ona jest ? Czemu służy ? I dlaczego tak mnie irytuje ,że o niej pisze ?!
Nie znam dokładnie podwalin tego zjawiska ,więc opieram się na swojej teorii. Zanim zacząłem dostrzegać to u badanych mułów ,wielokrotnie spotkałem się z tym podczas udzielanych wywiadów telewizyjnych. Podejrzewam ,że to właśnie udzielający wywiadów ,udzielili się mułom pozornym.
Zakładam też drugi wariant ,że to właśnie muły w procesie postępu ,stworzyły tą naleciałość na własną potrzebę (na pewno nie na korzyść-z resztą nic co z mułem związane nie jest korzystne ).
W takim wypadku oznaczałoby to ,że wywiadów udzielały muły pozorne ,a prowadzący program był człowiekiem ,który potrafi przezwyciężyć największe poniżenia.
Teraz wyjaśnię wam wreszcie o co mi chodzi ,bo pewnie jesteście zniecierpliwieni.
W czasie konwersacji z mułem pozornym łatwo wychwycić pewną prawidłowość.
Ułożenie prostego zdania jest nie lada wysiłkiem dla muła właściwego. Muł pozorny wyraźnie podejmuje walkę i stosuje do tego konkretne techniki ,które są elementami składowymi naleciałości.
Technika 1.
Początku wypowiedzi towarzyszy westchnienie i pierwszy zwrot do odbiorcy : -wiesz…
Zwrot ten ma za zadanie uprzedzić adresata ,że to co za chwilę powie muł jest niczym nowym i nic nie wniesie do konwersacji. Mechanizm jest prosty ,bo przecież ty to wiesz ,ty to znasz ,ale chętnie Ci przypomnę dlatego ,że nic innego nie przychodzi mi do głowy.
Technika 2.
Kiedy muł jest przyparty do muru i nie wie jak zacząć zdanie ,wtedy z odsieczą przybywa: -ogólnie , …
To jest taka gra na czas ,żeby odwrócić uwagę słuchającego i w tym czasie dopasować parę innych słów ,które złożą się na jedno zdanie.
„ogólnie” szybko ewoluowało ,gdyż za bardzo się upowszechniło w świecie mułów.
Zastąpiono go bardziej wyrafinowanym wyrazem- generalnie.
Co by nie było ,jaki by nie był kontekst zdania ,zawsze musi być wtrącone- generalnie !
Gdyby tak „generalnie” zastąpić synonimem (powszechnie ,zasadniczo etc.) to w większości wypadków wypowiedzi można by uznać za nieprzeciętnie idiotyczne.
Technika 3.
Wiedzą jak zacząć wypowiedź (wiesz…) ,wiedzą co wstawiać między słowa ,żeby było „potoczyście” (generalnie…) i wiedzą coś jeszcze. Wiedzą w jaki sposób zespolić pierwszą kretyńską część zdania z drugą mniej debilną ,żeby całe zdanie nie było do przesady nieprzeciętnie idiotyczne.
Temu spajaniu pomaga jak sama nazwa wskazuje-spójnik. Jaki to spójnik moi drodzy ?
-Naprawdę nie mam serca nikogo nominować ,ACZKOLWIEK będzie to Jola ,bo miałam z nią najmniejszy kontakt…
Tak właśnie chodzi o „aczkolwiek”…Nie ,nie o Jolę. O Joli i innych wybitnych oratorach z menażerii wielkiego Brata będzie kiedy indziej.
Otóż to „aczkolwiek”. Dystyngowane i melodyjne „aczkolwiek”. Ten spójnik w sposób kapitalnie kontrastujący z pozostałą treścią zdania ,która jest mizerną i utopijną próbą retoryki.
W takim zabiegu rodzi się wyraźna kłótnia. „Aczkolwiek” -własności wielkich pisarzy ,polonistów ,znakomitych luminarzy ,leksykalnych mentorów i w ogóle ludzi inteligentnych ,którzy mogą sobie pozwolić na „aczkolwiek”- bo im przystoi. W przypadku muła pozornego to zwyczajne żerowanie i podpinanie pod czyjś niesfiksowany rozum. Elementarny zasób słów i higiena wysławiania się nie daje praw autorskich do „aczkolwiek”. To zwykłe przywłaszczanie sobie mienia ludzi ,którzy wyrażają się za resztę ,bo ta reszta wyraża się jak …. Reszta. Wiadomo.
„Gdy pozostawić ludziom wolność wyboru, z miejsca zaczynają naśladować innych.”
Źródło: http://felietony-pana-m.blog.onet.pl/ |