Zima kiedyś trwała dłużej. Kiedyś nie widziałem przed sobą jej końca, a za sobą jej początku. Była stale, dookoła, jakby czas jej nie dotyczył. Jak wszystkiego z resztą Jak wiadomo z wiekiem czas płynie szybciej. Raz, że każda minuta jest coraz mniejsza gdy ją przyrównać do całego życia, dwa że mamy lepszą pamięć i dzisiejszy rok pamiętamy jak kiedyś tydzień. Trochę to przypomina parabolę – minuta szybciej maleje niż malała kiedyś. A śnieg opada tak jak opadał zawsze – powoli. Chociaż teraz już trochę szybciej niż przed chwilą. Wiatr się zmienił.
Kiedyś zima była bliżej, wyraźniejsza, otaczała. Teraz bardziej ją widzę niż przeżywam. Jak tapetę na ekranie monitora. Jakby straciła jeden wymiar. Kiedyś częściej czułem chłód śniegu, teraz częściej widzę go przez okno – szkoda. Nie powinno się zastępować życia jego obrazami: film, teatr, malowidła, plakaty, zdjęcia, książki...kultura. Stary konflikt teorii z praktyką. Kultury z naturą. Życia z jego opisem. Konflikt widoczny niemal wszędzie. Każda opcja ma swoje zalety i braki. Opisać można chyba wszystko, przeżyć – o wiele mniej. Przeżywając jesteśmy ograniczeni grawitacją, swoją wydolnością, śmiałością...naturą. Opis jest od nich wolny. Zaśpiewać, namalować, opowiedzieć można nie mniej niż na to pozwala wyobraźnia. To pociąga. Wielu nawet wciąga po czubek głowy.
W tym konflikcie nikt nie zwycięża. I teoria i praktyka jest niezbędna, by normalnie funkcjonować. Z reguły nie powinno się popadać w skrajności.